Zakupy spożywcze bez listy. Ile kosztuje spontaniczność?

Zakupy spożywcze bez listy. Ile kosztuje spontaniczność?

Wchodzisz do marketu po pieczywo i mleko, a przy kasie okazuje się, że na taśmie ląduje naręcze przekąsek, kawa w promocji i truskawki, o których nikt w domu nawet nie marzył. Brzmi znajomo? Z badań rynkowych wynika, że to absolutna codzienność. Aż **89,9% Polaków** przyznaje się do robienia nieplanowanych zakupów spożywczych. Spontaniczność w alejkach sklepowych przestała być wypadkiem przy pracy, a stała się stałym elementem naszych wizyt w placówkach handlowych.

Statystyki pokazują skalę tego zjawiska w czarno-białych barwach. Z danych opublikowanych w raportach branżowych wynika, że **16,6% konsumentów** niemal za każdym razem wychodzi ze sklepu z torbą pełną dodatkowych, nieskonsultowanych z nikim towarów. Kolejne **35,6%** wpada w tę pułapkę regularnie, czyli co drugą lub trzecią wizytę. Tylko garstka z nas potrafi przejść obojętnie obok kolorowych ekspozycji i kusiących haseł reklamowych.

Reklama

Architektura pragnień, czyli dlaczego koszyk puchnie sam

Sklepy spożywcze nieprzypadkowo wyglądają tak, jak wyglądają. Układ alejek, zapach pieczywa dobiegający z piekarni i strategicznie rozstawione lodówki z napojami to elementy precyzyjnie zaprojektowanej machiny. Dr hab. Małgorzata Kieżel z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach zwraca uwagę, że placówki handlowe celowo tworzą warunki sprzyjające decyzjom pod wpływem chwili. Chodzi o tzw. mechanizmy emocjonalne, które w starciu z naszym zmęczeniem po całym dniu pracy radzą sobie nad wyraz skutecznie.

Gdy wchodzimy między regały głodni, zmęczeni albo po prostu rozkojarzeni, nasza zdolność do samokontroli gwałtownie spada. Wtedy do głosu dochodzą chwytliwe komunikaty o limitowanych seriach czy zestawach wielosztukowych. Kuszą nas oferty typu kup dwa, a trzecie dostaniesz gratis, chociaż w rzeczywistości wcale nie potrzebowaliśmy ani jednego zapasu tego produktu. W efekcie domowy budżet topnieje, a paragony stają się coraz dłuższe.

Ile dokładnie kosztuje brak planu?

Trudno wskazać jedną uniwersalną kwotę, bo portfele mamy różne, a koszyk zakupowy potrafi zaskoczyć. Warto jednak spojrzeć na to przez pryzmat nawyków. Jak wynika z analiz rynkowych, ponad **64% Polaków** wydaje na jednorazowe, większe zakupy kwoty rzędu **101-300 zł**. Kiedy do takiej bazy dorzucimy kilka spontanicznych decyzji napędzanych chęcią skosztowania nowości lub złapania okazji, na koniec miesiąca uzbiera się z tego całkiem pokaźna sumka.

Reklama

Kupowanie bez listy dotyka szczególnie mocno osób młodych oraz tych, które rzadziej planują posiłki z wyprzedzeniem. Co ciekawe, badania konsumenckie wskazują, że chociaż po zakupy bez kartki czy aplikacji sięga coraz więcej osób, to spadek popularności tradycyjnych list wcale nie wynika z oszczędności, ale raczej z poprawy nastrojów i mniejszej presji inflacyjnej odczuwanej w minionym czasie. Gdy w kieszeni wiatr nie wieje tak mocno, chętniej folgujemy drobnym zachciankom.

Jak odzyskać kontrolę nad wydatkami?

Wygrana z własną spontanicznością wcale nie wymaga rewolucji ani spędzenia godzin nad skomplikowanymi tabelami w Excelu. Czasami wystarczy kilka prostych nawyków, które skutecznie utemperują impulsywne zapędy:

  • Zasada żołądka – nigdy, przenigdy nie idź do sklepu spożywczego na czczo. Głód to najgorszy doradca finansowy, który każe wrzucać do koszyka produkty wysokokaloryczne i całkowicie zbędne.
  • Cyfrowy notatnik – lista w smartfonie albo na zwykłej kartce papieru działa jak tarcza ochronna. Jeśli czegoś nie ma na liście, po prostu to ignorujesz.
  • Chwila wstrzymania – widzisz kuszącą nowość w promocji? Odczekaj trzydzieści sekund i zadaj sobie pytanie, czy zjesz to w ciągu najbliższych dwóch dni, czy produkt skończy w koszu na śmieci.

Spontaniczność w życiu ma swój urok, ale w alejkach hipermarketu potrafi słono kosztować. Kontrola nad tym, co trafia do koszyka, to najprostsza metoda na to, by pieniądze nie rozchodziły się przez palce na rzeczy, o których istnieniu zapominamy już w drodze do domu.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )