Polska której nie widać w statystykach

Polska której nie widać w statystykach

Gdy otwieramy oficjalne biuletyny statystyczne, przed naszymi oczami wyrasta kraj ciągłego wzrostu. Słyszymy o stabilnym PKB, rosnących średnich wynagrodzeniach i spadających wskaźnikach biedy. Oficjalne cyfry malują obraz nowoczesnej gospodarki w Europie Środkowej, która sprawnie radzi sobie z kolejnymi kryzysami. Problem polega na tym, że statystyka widzi tylko to, co da się łatwo opomiarować, opodatkować i wcisnąć wgrabne tabelki Excela.

Gdzieś obok tych oficjalnych wykresów istniejewspółczesna Polska, której w biuletynach GUS czy Eurostatu zwyczajnie nie widać. To gospodarka i tkanka społeczna funkcjonująca w cieniu wielkich liczb, napędzana przez mechanizmy, o których rzadko rozmawia się w telewizyjnych studiach.

Reklama

Gigantyczna gospodarka w cieniu

Zacznijmy od pieniędzy, które krążą poza oficjalnym obiegiem. Z najnowszych analiz przygotowanych przez Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych (IPAG) wynika, że szara strefa w Polsce wciąż pochłania około 18,1 proc. PKB, co w ujęciu nominalnym daje oszałamiającą kwotę blisko 659 miliardów złotych rocznie. Niemal co szósty złoty w polskiej gospodarce przechodzi z rąk do rąk bez wiedzy urzędników skarbowych.

Te miliardy nie biorą się znikąd. To efektywnie ukryte obroty małych firm, podwójne księgowości, niezarejestrowane usługi budowlane, remontowe czy korepetycje, które pozwalają przetrwać tysiącom rodzin. Gdy państwo dokręca śrubę podatkową i komplikuje przepisy, szara strefa działa jak naturalny bufor bezpieczeństwa. Tyle że w statystykach urzędowych te przepływy po prostu nie istnieją. Państwo widzi lukę tam, gdzie obywatele widzą jedyny sposób na zachowanie płynności finansowej.

Milionowe miasto ukrytego ubóstwa

Pod drugiej stronie finansowego bieguna mamy zjawisko, które z trudem przebija się do masowej wyobraźni, bo burzy wygodny mit o powszechnym dobrobycie. Zgodnie z danymi zebranymi w raportach o ubóstwie, w Polsce w warunkach skrajnego ubóstwa żyje wciąż około 1,9 miliona osób. Stowarzyszenie Wiosna posługuje się w swoich analizach obrazową metaforą Biedańska – hipotetycznego miasta, które gdyby zebrać wszystkich dotkniętych tym problemem Polaków, byłoby największą metropolią w kraju.

Reklama

Co ciekawe, niemal milion z tych osób – według danych organizacja pozarządowych takich jak EAPN Polska – formalnie nie kwalifikuje się do żadnej państwowej pomocy społecznej. Ich dochody o włos przekraczają sztywne, zbiurokratyzowane kryteria ustawowe, co w praktyce oznacza, że dla systemu ich problem nie istnieje. Statystycznie mieszczą się w normie, życiowo – walczą o przetrwanie od pierwszego do pierwszego.

Do tego dochodzi problem, o którym głośno mówią m.in. Banki Żywności, analizując zjawisko tzw. ukrytego głodu. Dotyczy ono ponad 360 tysięcy dzieci w Polsce. Te maluchy nie chodzą dosłownie głodne w sensie braku jakiegokolwiek posiłku, ale ich dieta jest drastycznie uboga w składniki odżywcze niezbędne do prawidłowego rozwoju. Tego typu jakościowego niedożywienia nie widać w ogólnych wskaźnikach konsumpcji, bo koszyk zakupowy w statystykach wygląda poprawnie. Liczy się fakt, że w koszyku tym brakuje pełnowartościowego jedzenia.

Pęknięcie między tabelką a rzeczywistością

Dlaczego tak uporczywie trzymamy się danych, które rozmijają się z codziennością? Ponieważ nowoczesne państwo potrzebuje prostych wskaźników do zarządzania masami. Wygodniej jest ogłosić sukces gospodarczy na bazie rosnącego wskaźnika PKB niż analizować strukturę wydatków rodziny, która całą pensję zostawia w aptece i dyskoncie spożywczym.

Polska nie jest ani tak bogata, jak pokazują to optymistyczne raporty makroekonomiczne, ani tak bezradna, jak mogłoby się wydawać patrząc wyłącznie na biurokratyczne bariery. Najciekawsze rzeczy w gospodarce dzieją się tam, gdzie algorytmy urzędów nie sięgają. I dopóki będziemy patrzeć na kraj wyłącznie przez pryzmat średniej krajowej, dopóty będziemy zaskoczeni tym, jak naprawdę żyje nasza sąsiadka czy lokalny przedsiębiorca próbujący przetrwać w gąszczu przepisów.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )