Jedno mieszkanie, pięć kosztów właściciela

Jedno mieszkanie, pięć kosztów właściciela

Zakup własnego M to moment, w którym większość z nas czuje autentyczną ulgę. Klucze w kieszeni, akt notarialny w teczce, koniec ze stresem podnoszonego przez wynajmującego czynszu. Tyle że w tym całym świętowaniu łatwo przeoczyć jedną prostą, choć bolesną prawdę. Podpisanie aktu notarialnego to nie meta. To dopiero linia startu, za którą czają się regularne, często rozproszone wydatki.

Z danych rynkowych i analiz wynika, że utrzymanie popularnego lokalu o powierzchni 50 m² w Polsce to obecnie średni koszt rzędu 940 zł miesięcznie, choć w zależności od lokalizacji kwoty te potrafią wystrzelić od niespełna 893 zł w Świętochłowicach do aż 1264 zł w Sopocie. I mowa tu o czystych kosztach eksploatacyjnych, pomijając raty kredytów. Dlaczego ta kwota składa się z tak wielu pozycji i co właściwie drenuje kieszeń właściciela? Rozłóżmy to na czynniki pierwsze.

Reklama

1. Czynsz administracyjny i zaliczki na zarząd

To pierwsza opłata, która ląduje w budżecie na początku miesiąca. Brzmi niewinnie, ale pod pozycją czynszu kryje się cała machina. Płacisz za utrzymanie czystości na klatkach, pracę administracji, oświetlenie korytarzy, a w wielu budynkach także za domofony czy ochronę. W nowych inwestycjach stawki potrafią wynosić od 8 do 15 zł za metr kwadratowy. Do tego dochodzą zaliczki na zimną wodę czy ścieki, które po rocznym rozliczeniu potrafią przynieść niemiłą niespodziankę w postaci dopłaty.

2. Fundusz remontowy – cichy rezerwowy

Wielu początkujących właścicieli traktuje fundusz remontowy jak zbędny dodatek. Błąd. To obowiązkowa składka na poczet przyszłych napraw części wspólnych budynku, takich jak remont dachu, docieplenie elewacji czy wymiana pionów kanalizacyjnych. W spółdzielniach i wspólnotach wysokość tego odpisu rośnie wraz ze starzeniem się nieruchomości. Co ważne, te pieniądze nie wracają do Ciebie w momencie sprzedaży lokalu – zostają we wspólnocie, pracując na wartość całego bloku.

3. Media niezależne i nośniki energii

Ogrzewanie, prąd oraz gaz to kategoria, która potrafi zaważyć na całym domowym budżecie. Według statystyk to właśnie energia i ciepło odpowiadają za największą część wydatków mieszkaniowych. Choć ceny opału czy poszczególnych nośników bywają zmienne, rachunki za prąd i ogrzewanie miejskie regularnie szybują w górę. Warto pamiętać, że mieszkania w blokach mają tę zaletę, że korzystają z tak zwanego efektu ciepłego sąsiada, ale i tak zimowe rachunki potrafią mocno dać się we znaki.

Reklama

4. Podatek od nieruchomości

To ten rodzaj kosztu, o którym łatwo zapomnieć, bo pojawia się rzadko. Płacisz go co roku do lokalnego urzędu gminy. Stawki zależą od powierzchni mieszkania oraz lokalizacji, a gmina nalicza je na podstawie stawek maksymalnych ustalanych centralnie. Choć w skali miesiąca wydaje się to niewielką kwotą, w skali roku dochodzi kolejna pozycja, którą trzeba uwzględnić w planowaniu finansów, zwłaszcza że stawki te niemal co dwanaście miesięcy idą w górę.

5. Ubezpieczenie i koszty nieprzewidzianych awarii

Ostatni element układanki, który odróżnia mądrego właściciela od optymisty żyjącego z dnia na dzień. Polisa mieszkaniowa chroniąca mury i elementy stałe przed zalaniem, pożarem czy kradzieżą z włamaniem to koszt rzędu kilkuset złotych rocznie. Do tego dochodzi rezerwa na bieżące naprawy wewnątrz czterech ścian. Pęknięty wężyk pod umywalką, awaria piekarnika czy wymiana uszkodzonej armatury – tu nikt nie przyjdzie z funduszu wspólnoty. Płacisz Ty.

Posiadanie własnego mieszkania daje poczucie stabilizacji, ale wymaga też trzeźwego spojrzenia na finanse. Zamiast patrzeć wyłącznie na cenę metra kwadratowego przy zakupie, warto zawczasu wpisać te pięć filarów do domowego excela. Dzięki temu unikniesz finansowej zadyszki tuż po odebraniu kluczy.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )