Norwegia kończy z taryfą ulgową dla aut elektrycznych. Czas płacić podatki

Norwegia kończy z taryfą ulgową dla aut elektrycznych. Czas płacić podatki

Przez lata Norwegia była stawiana za wzór w kwestii przesiadki na transport bezemisyjny. Państwo rozdawało karty, zachęcając kierowców hojnymi ulgami, zwolnieniami z podatków i darmowymi przejazdami. Efekt? Auta na prąd stały się rynkowym standardem, a nie luksusem dla wybranych. Teraz jednak polityka w Oslo drastycznie się zmienia.

Rząd zapowiedział konsekwentne wycofywanie przywilejów, które do tej pory napędzały elektromobilność. Zgodnie z zapowiedziami, proces ten zaczął się od uszczelniania przepisów i obniżania progów cenowych dla zwolnień z podatku VAT, a ostatecznym krokiem ma być całkowite zniesienie taryfy ulgowej. Kiedy auta elektryczne stanowią miażdżącą większość nowych rejestracji w salonach, utrzymywanie kosztownych dla budżetu państwa subsydiów przestało mieć ekonomiczny sens.

Reklama

Koniec żartów z podatkiem VAT

Jeszcze niedawno zakup elektryka w Norwegii wiązał się z całkowitym zwolnieniem z 25-procentowego podatku VAT. Sytuacja zaczęła się normować, gdy wprowadzono limit kwotowy do 500 tysięcy koron. Kolejne kroki poszły znacznie dalej – próg obniżono do 300 tysięcy koron, co objęło podatkiem także popularne modele ze średniej półki. Docelowo cała wartość auta elektrycznego ma zostać objęta standardową stawką podatku.

Dla konsumentów oznacza to jedno – popularne modele „elektryków” mocno podrożeją, a salony samochodowe odczują zmianę nastrojów klientów. Państwo postanowiło jednak zachować równowagę sił, podnosząc jednocześnie opłaty rejestracyjne i podatki dla tradycyjnych aut spalinowych. Chodzi o to, by zakup pojazdu benzynowego lub z silnikiem Diesla nadal był mniej opłacalny niż hybrydy czy pełnego elektryka, choć sam margines finansowej opłacalności mocno się kurczy.

Lekcja dla reszty świata

Przykład z Północy pokazuje prostą prawdę o mechanizmach rynkowych. Ulgi podatkowe są świetnym narzędziem do rozruszania raczkującej technologii i zmiany nawyków społeczeństwa. Kiedy jednak rynek dojrzewa, a technologia przestaje być egzotyczną nowinką, państwa muszą zacząć dbać o wpływy do budżetu. Utrzymywanie gigantycznych zwolnień w sytuacji, gdy niemal każde nowe auto porusza się na prąd, przestało być po prostu racjonalne.

Reklama

Zmiany w Norwegii są bacznie obserwowane przez inne państwa europejskie, które również pompują ogromne środki w zieloną transformację transportu. Pokazują one, że era hojnych dotacji kiedyś musi się skończyć, a docelowo elektromobilność będzie musiała utrzymać się na rynku o własnych siłach, bez wsparcia ze strony państwowej kasy.

Źródło: www.fxmag.pl

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )