
Największe gospodarki świata w 2050 roku – kto może zaskoczyć?
Kiedy zerkamy w kalendarz i widzimy rok **2050**, większości z nas kojarzy się on z filmami science-fiction, autonomicznymi samochodami i miastami z latającymi dronami. Dla ekonomistów to jednak przede wszystkim data twardych obliczeń. Raporty przygotowywane przez analityków z **PwC** czy **Goldman Sachs** od lat próbują rozrysować mapę globalnej gospodarki za dwadzieścia kilka lat. I trzeba przyznać, że tradycyjny porządek świata, jaki znamy z lekcji geografii czy historii, czeka potężne trzęsienie ziemi.
Przez dziesięciolecia zasada była prosta: Zachód rządzi, a kraje rozwijające się powoli go doganiają. Najnowsze długoterminowe prognozy pokazują jednak coś zupełnie innego. Środek ciężkości globalnego bogactwa przesuwa się na Bliski Wschód i przede wszystkim do Azji. I choć o dominacji Chin czy potędze Indii słyszymy od dawna, to na zapleczu tej rywalizacji rosną gracze, którzy mogą mocno zaskoczyć rynki finansowe.
Kto przejmie pałeczkу lidera?
Zgodnie z szeroko komentowanym raportem PwC zatytułowanym „The World in 2050”, światowa gospodarka do połowy stulecia może **ponad dwukrotnie zwiększyć swoją skalę**. Co ciekawe, napędzać będą ją głównie kraje należące do grupy E7 – czyli siedmiu największych rynków wschodzących, takich jak Chiny, Indie, Brazylia, Rosja, Indonezja, Meksyk czy Turcja. Mają one rosnąć w średnim tempie **około 3,5% rocznie**, podczas gdy stare potęgi z grupy G7 (m.in. USA, Niemcy, Wielka Brytania czy Japonia) utrzymają skromniejsze tempo w okolicach **1,6%**.
W efekcie na podium najgospodarczych gigantów świata do **2050 roku** na pierwszym miejscu najpewniej ugruntują się **Chiny**, tuż za nimi lub na podium mocno rozgości się **Indie**, spychając **Stany Zjednoczone** na trzecią pozycję. To jednak nie jest największa niespodzianka. Prawdziwe przetasowania dzieją się głębiej w tabeli.
Indonezja czarny koń zestawienia
Jeśli szukać kraju, który może zepchnąć z fotela dawnych gigantów i zaskoczyć sceptyków, jest nim **Indonezja**. W prognozach Goldman Sachs oraz w analizach PwC ten archipelag zajmuje niezwykle wysokie, bo **czwarte miejsce na świecie** pod względem wielkości PKB (liczonego według parytetu siły nabywczej), wyprzedzając takie państwa jak Niemcy, Wielka Brytania, Brazylia czy Rosja.
Jak to możliwe? Składają się na to dwa potężne filary. Pierwszym jest demografia. Indonezja posiada gigantyczną, młodą strukturę społeczną, gdzie około **70% populacji znajduje się w produtivoznym wieku produkcyjnym**. Drugim motorem są surowce. Kraj ten dysponuje światowymi rezerwami niklu i kobaltu, czyli kluczowych surowców niezbędnych w transformacji energetycznej i produkcji baterii do aut elektrycznych. Dodatkowo, lokalna gospodarka cyfrowa urosła w ostatnich latach wielokrotnie, pokazując, że państwo to dawno przestało być wyłącznie dostawcą surowców.
Kto jeszcze namiesza na podium?
Warto spojrzeć na państwa, które w powszechnej świadomości rzadko kojarzą się z globalną potęgą finansową. Analitycy zwracają uwagę na **Wietnam** oraz **Filipiny**. Wietnam w prognozach PwC pnie się w górę zestawienia, wyprzedzając wiele tradycyjnych gospodarek europejskich. Kraj ten czerpie korzyści z przenoszenia fabryk z Chin oraz rosnącej produktywności pracy. Podobnie Filipiny, napędzane młodym, anglojęzycznym społeczeństwem i dynamicznym sektorem usług, notują prognozy wzrostu rzędu **3% rocznie** nawet w perspektywie lat 2050+, co na tle starzejącej się Europy wygląda imponująco.
Z kolei w Afryce na lidera wyrasta **Nigeria**, która w rankingach długoterminowych puka do pierwszej piętnastki największych gospodarek świata. Kluczem jest gigantyczny przyrost naturalny – szacuje się, że Nigeria w połowie stulecia będzie jednym z najludniejszych państw globu, co przy odpowiednich inwestycjach w infrastrukturę może stworzyć potężny rynek wewnętrzny.
Co z Europą i Polską?
Obraz rysujący się dla Starego Kontynentu nie jest tak optymistyczny. Udział całej Unii Europejskiej w globalnym PKB może spaść **poniżej 10%**. Wpływ na to ma nie tylko powolny wzrost gospodarczy, ale przede wszystkim drastyczne starzenie się społeczeństw. Kraje takie jak Włochy czy Francja tracą swoje dotychczasowe pozycje na rzecz dynamiczniej rozwijających się rynków z Azji i Ameryki Łacińskiej.
A gdzie w tym wszystkim **Polska**? W opracowaniach takich jak wspomniany raport PwC, Polska stabilnie utrzymuje się w gronie **32 największych gospodarek świata**, oscylując w trzeciej dziesiątce zestawienia (np. na 30. miejscu z prognozowanym PKB przekraczającym **2 biliony dolarów** w ujęciu PPP). Nasz wzrost przez minione dekady opierał się na doganianiu Zachodu, jednak wyzwaniem na najbliższe trzydzieści lat będzie zmierzenie się z dokładnie tym samym problemem demograficznym, który dotyka Niemcy czy Włochy – kurczącą się liczbą rąk do pracy.
Rok 2050 nie przyniesie jednak końca znanych nam potęg, ale z pewnością dopisze do globalnej tabeli zupełnie nowe rozdanie. Tradycyjne mocarstwa będą musiały nauczyć się dzielić wpływami z rynkami, które dziś dopiero budują swoją pozycję w technologiach i przemyśle.

