
Stopy procentowe wstrzymane, ale bank centralny patrzy w przyszłość z niepokojem
Listopadowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej przyniosło decyzję, której większość rynkowych anksjerez się spodziewała. Główna stopa referencyjna NBP pozostała na poziomie 3,75%. Krajowi kredytobiorcy mogli na moment odetchnąć, zwłaszcza że październikowy szybki szacunek GUS przyniósł chwilowe wyhamowanie inflacji konsumenckiej do 3,5% w ujęciu rocznym. To wyraźny spadek w porównaniu do wcześniejszych, bardziej nerwowych miesięcy, do czego przyczyniły się m.in. regulacje wokół cen paliw.
Sama decyzja o braku zmian w kosztach pieniądza to jednak tylko jedna strona medalu. Znacznie głośniejszym echem w środowisku finansowym odbiła się opublikowana równolegle listopadowa projekcja inflacji i PKB przygotowana przez NBP. Z dokumentu tego wynika, że choć bieżący moment przyniósł ulgę, perspektywy na kolejne lata wyglądają znacznie mniej optymistycznie. Bank centralny szacuje, że roczna dynamika cen w 2027 roku znajdzie się z 50-procentowym prawdopodobieństwem w szerokim przedziale od 3,1% do aż 5,3%. Dla porównania, wcześniejsza lipcowa edycja prognozowała ten przedział na poziomie 1,5–4,0%. Środek docelowego przedziału przesunął się w górę z 2,7% do 4,2%, co jednoznacznie pokazuje, że presja cenowa w polskiej gospodarce wcale nie zamierza tak szybko wygasnąć.
Taki mikst danych natychmiast znalazł odzwierciedlenie na warszawskiej giełdzie. Krajowy parkiet w ostatnich sesjach radził sobie całkiem solidnie, napędzany zresztą nie tylko lokalnymi informacjami, ale i globalną falą ulgi po wydarzeniach politycznych za oceanem oraz spadkiem cen ropy naftowej na rynkach surowcowych. Inwestorzy na GPW bacznie obserwowali zachowanie kluczowych spółek, takich jak Orlen, PKO BP, Tauron czy Asbis, kalkulując, jak wyższa ścieżka inflacji przełoży się na wyniki finansowe sektora bankowego oraz spółek energetycznych.
Eksperci wskazują, że choć RPP na razie trzyma stopy w niezmienionej postaci, furtka do ewentualnego zacieśnienia polityki monetarnej w kolejnych kwartałach pozostaje otwarta. O tym, jak głęboko inflacja zakorzeni się w polskiej gospodarce i czy bank centralny będzie musiał sięgnąć po podwyżki stóp, zdecydują kolejne odczyty makroekonomiczne napływające z rynku w nadchodzących miesiącach.
Źródło: www.fxmag.pl

