
Złoto po 6000 dolarów za uncję? Analitycy Wall Street kreślą śmiałe scenariusze dla rynku
Rynek metali szlachetnych od dłuższego czasu nie przestaje zaskakiwać obserwatorów. Wśród najgłośniejszych głosów wyróżniają się analizy przygotowane przez ekspertów z JP Morgan, którzy wskazują, że w sprzyjających warunkach makroekonomicznych kruszec może dotknąć psychologicznej granicy 6000 USD za uncję. Choć brzmi to jak scenariusz rodem z powieści science-fiction, gigant finansowy opiera swoje wnioski na konkretnych mechanizmach rynkowych, a nie na czystych spekulacjach.
Głównym paliwem dla takich prognoz jest stopniowe odchodzenie globalnych inwestorów od pełnego polegania na aktywach denominowanych w dolarze amerykańskim. W dobie napięć politycznych, sporów handlowych inicjowanych przez administrację Donalda Trumpa oraz permanentnej niepewności na Bliskim Wschodzie, kapitał szuka bezpiecznej przystani. Złoto tradycyjnie pełni tę funkcję najlepiej, stając się kotwicą dla portfeli w czasach burzy.
Skąd miałby wziąć się tak gigantyczny wzrost?
Analitycy rynkowi zwracają uwagę na ciekawą zależność matematyczną. Zagraniczni inwestorzy kontrolują gigantyczną pulę amerykańskich aktywów wartą około 57 bilionów dolarów. Wystarczyłoby, aby zaledwie 0,5% tej kwoty zostało przekierowane w stronę żółtego kruszcu, by wywołać falę popytu o wartości blisko 273 miliardów dolarów.
Przy stosunkowo stabilnej fizycznej podaży złota na świecie, taki impuls zakupowy musiałby pociągnąć za sobą gwałtowny skok cen. Nie bez znaczenia pozostają również działania banków centralnych, które od wielu miesięcy masowo kupują kruszec do swoich rezerw, ograniczając tym samym swobodną podaż na rynku. Instytucje państwowe szukają niezależności od amerykańskiego systemu finansowego, co skutecznie winduje wyceny.
Nie wszystko idzie jednak liniowo
Mimo optymistycznych długoterminowych prognoz, codzienność na parkietach bywa brutalna. Notowania XAU/USD podlegają regularnym, nierzadko gwałtownym korektom. Kiedy napięcia geopolityczne na chwilę opadają, a amerykańska gospodarka zaskakuje mocnymi danymi z rynku pracy, inwestorzy realizują zyski, co sprowadza ceny do niższych poziomów.
Warto pamiętać, że obok JP Morgan swoje prognozy publikują także inne potęgi finansowe. Instytucje takie jak Deutsche Bank czy UBS również patrzą na rynek przychylnym okiem, choć w swoich modelach często biorą poprawkę na politykę Rezerwy Federalnej i wysokość stóp procentowych. Ostatecznie jednak kierunek obrany przez największych graczy wydaje się spójny – złoto powoli przestaje być wyłącznie krótkoterminową polisą ubezpieczeniową, a staje się stałym, strategicznym elementem globalnych finansów.
Źródło: www.fxmag.pl

