
Pełny koszt przejechania stu kilometrów samochodem
Kalkulator w głowie każdego kierowcy działa nieustannie. Zerkasz na ceny na pylonach stacji benzynowych, potem na komputer pokładowy, który pokazuje średnie spalanie, i w kilka sekund wiesz, ile kosztował Cię wypad do marketu albo trasa do rodziców. Sprawa komplikuje się jednak w momencie, gdy próbujemy zestawić ze sobą różne napędy. Benzyna, diesel, LPG czy prąd? Ministerstwo Przemysłu oraz niezależne analizy rynkowe regularnie biorą te dane na warsztat, a wyniki potrafią mocno zaskoczyć każdego, kto ślepo wierzy w marketingowe hasełka.
Klasyka gatunku: benzyna, diesel i król oszczędności LPG
Zacznijmy od dobrze znanych spalinówek, bo to one wciąż dominują na polskich drogach. Standardowy samochód kompaktowy segmentu C spala w cyklu mieszanym około 6 do 7 litrów benzyny Pb95 na 100 kilometrów. Przy uśrednionych cenach paliw na poziomie około 6,30 – 6,40 zł za litr, prosta matematyka daje nam wydatek rzędu 40 do 45 zł na każde 100 km.
Nieco lepiej pod tym względem wypadają silniki wysokoprężne. Diesel, choć droższy w zakupie i serwisowaniu, odwdzięcza się mniejszym zapotrzebowaniem na paliwo. Auto z silnikiem ON spali w trasie około 5,5 do 6 litrów, co przy cenach rynkowych przekłada się na koszt w okolicach 35 – 40 zł za 100 km. Prawdziwym mistrzem ekonomii w świecie paliw płynnych pozostaje jednak instalacja gazowa. Średni koszt przejechania 100 km samochodem z instalacją LPG oscyluje wokół 22 – 29 zł, co czyni gaz bezkonkurencyjnym tańszym krewnym klasycznej benzyny.
Samochód elektryczny: tanio w domu, drogowo w trasie
Wokół kosztów eksploatacji aut elektrycznych narosło najwięcej mitów. Oficjalne rządowe statystyki, bazujące na uśrednionych cenach energii ze stacji ogólnodostępnych, często stawiają elektryki w dość kiepskim świetle – wykazując, że pokonanie 100 km na prądzie może kosztować ponad 42 zł, czyli drożej niż diesel. Gdzie leży prawda?
Kluczem do portfela kierowcy elektryka jest miejsce ładowania. Jeśli dysponujesz własnym garażem, wallboxem i taryfą domową (np. klasyczną G11 lub nocną G12), sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Przy średnim zużyciu na poziomie 16 – 18 kWh na 100 km i domowej stawce za energię wynoszącej w granicach 1,00 – 1,15 zł za kWh, koszt przejechania stu kilometrów spada do 16 – 20 zł. Zupełnie inaczej gra się jednak na szybkich ładowarkach publicznych DC przy autostradach. Tam stawki potrafią skoczyć do 2,50 – 3,00 zł za kWh, przez co koszt 100 km wystrzeliwuje do 50 – 60 zł, przewyższając koszt jazdy oszczędnym dieslem.
Co tak naprawdę decyduje o ostatecznym rachunku?
Oprócz samego rodzaju napędu na koszty wpływa fizyka, której nie oszukamy. Dynamiczna jazda autostradą z prędkością 140 km/h potrafi zwiększyć apetyt auta spalinowego o litr lub dwa, a w przypadku elektryka podnieść zużycie energii nawet o jedną trzecią. Zimą dochodzi jeszcze kwestia ogrzewania kabiny i dogrzewania akumulatorów trakcyjnych. Pełny koszt przejechania stu kilometrów to zatem wypadkowa stylu jazdy, infrastruktury oraz tego, czy paliwo tankujesz pod domem, czy na stacji autostradowej.

