
Koszty prowadzenia biznesu w Polsce rosną. Dlaczego mikro firmy masowo znikają z rynku?
Prowadzenie własnego biznesu nad Wisłą od dawna przypomina sport ekstremalny, ale najnowsze statystyki pokazują, że granica wytrzymałości wielu mikroprzedsiębiorców została poważnie naruszona. Z danych z Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej wynika, że skala zamykania jednoosobowych firm trzyma się na poziomie blisko 200 tysięcy rocznie, a w samym pierwszym półroczu odnotowano już 108,1 tys. wniosków o wykreślenie działalności. To wyraźny sygnał, że mały biznes ma coraz większy problem ze spięciem domowego i firmowego budżetu.
Co właściwie stoi za tą falą rezygnacji? Rachunek ekonomiczny dla wielu właścicieli małych salonów fryzjerskich, firm budowlanych czy osiedlowych sklepów staje się po prostu nieubłagany. Największym obciążeniem pozostają koszty stałe, które trzeba opłacić bez względu na to, czy klientów był pełen miesiąc, czy zupełna pustka. Minimalne składki społeczne wzrosły do poziomu 1926,76 zł miesięcznie, co dla jednoosobowej działalności stanowi gigantyczny cios. Do tego dochodzą stale rosnące ceny prądu, droższe usługi księgowe oraz presja płacowa na rynku pracy.
Ciekawym zjawiskiem, które wyraźnie odróżnia nas od krajów Europy Zachodniej, jest zamiłowanie do zawieszania działalności. Zamiast od razu palić za sobą mosty i likwidować firmę, tysiące przedsiębiorców wybiera stan tak zwanego uśpienia. W pierwszym półroczu złożono aż 191,4 tys. wniosków o zawieszenie biznesu. Dla wielu to deska ratunku, sposób na przeczekanie gorszego okresu bez konieczności płacenia składek. Problem polega na tym, że bardzo często pauza przeciąga się w nieskończoność i płynnie przechodzi w ostateczne zamknięcie.
Eksperci zwracają uwagę na jeszcze jeden istotny aspekt – spadek liczby nowych rejestracji. Mniej osób chce dziś ryzykować własnymi oszczędnościami, widząc, jak niestabilne potrafi być otoczenie prawne i podatkowe. W efekcie na lokalnych mapach ubywa małych punktów usługowych, a w ich miejsce rzadko pojawiają się nowe inicjatywy. Państwowe statystyki mogą w skali makro wyglądać stabilnie, ale na poziomie konkretnego człowieka zmiana etatu na bezpieczniejszy etat staje się często jedynym rozsądnym wyjściem z finansowej pułapki.
Źródło: www.fxmag.pl

