
Polityczny trzęsienie ziemi w USA. Czy dymisja prezydenta to realny scenariusz dla rynków?
Kurz po wyborach połówkowych w Stanach Zjednoczonych opadaje powoli, choć w kilku miejscach, jak chociażby na Alasce czy w Mississippi, komisje wciąż liczą ostatnie głosy. Skala przetasowań w Kongresie zaskoczyła jednak większość analityków. Odbicie przez Demokratów obu izb parlamentu zepchnęło rynki w stół pełen nerwowości, a notowania dolara i giełdowych indeksów mocno falują. W takich warunkach w mediach finansowych znów odżywają śmiałe scenariusze, w tym ten dotyczący ewentualnej dymisji głowy państwa.
Z perspektywy historycznej pojęcie dymisji czy usunięcia prezydenta ze stanowiska przed końcem kadencji brzmi jak polityczna fantastyka. Amerykańska konstytucja przewiduje procedurę impeachmentu, czyli postawienia w stan oskarżenia. Warto jednak pamiętać, że sam proces to jedno, a faktyczne odejście z urzędu to zupełnie inna historia. Jedyny raz, kiedy kraj był o krok od takiego finału, to rok 1974, kiedy Richard Nixon zrezygnował sam, nie czekając na ostateczne głosowanie w Senacie. Dzisiejszy chaos polityczny sprawia jednak, że inwestorzy zadają sobie pytania o stabilność władzy wykonawczej na poziomie dotąd niespotykanym od dekad.
Reakcja rynków finansowych na wyniki wyborów była natychmiastowa. Indeksy na Wall Street i giełdach azjatyckich zanotowały głębokie korekty, a kurs dolara osłabił się wobec koszyka głównych walut. Inwestorzy obawiają się przede wszystkim paraliżu decyzyjnego w Waszyngtonie oraz ostrzejszych regulacji m.in. dla sektora sztucznej inteligencji i nowoczesnych technologii. Do tego dochodzi bolesny cios wymierzony w zaplecze finansowe samej administracji – akcje spółki medialnej powiązanej z obozem władzy zanotowały drastyczne spadki, osiągając najniższe poziomy od debiutu giełdowego.
Co to oznacza dla zwykłego obserwatora rynków i walut? Przede wszystkim okres podwyższonej zmienności. Kiedy w amerykańskim parlamencie dochodzi do całkowitego podziału władzy, a opozycja zyskuje narzędzia do blokowania ustaw budżetowych i ceł, kapitał zaczyna szukać bezpiecznych przystani. Złoto zyskuje na niepewności, a rynki walutowe nerwowo reagują na każdą nową wypowiedź polityków z Waszyngtonu. Choć oficjalna dymisja wciąż pozostaje scenariuszem ekstremalnym, sam fakt, że rynki w ogóle biorą go pod pod uwagę, pokazuje głębię obecnego kryzysu politycznego za oceanem.
Źródło: www.fxmag.pl

