Dolar w kieszeni Polaka – dlaczego decyzje w USA mają znaczenie nad Wisłą?

Dolar w kieszeni Polaka – dlaczego decyzje w USA mają znaczenie nad Wisłą?

Gdy w Waszyngtonie zapadają decyzje dotyczące stóp procentowych, rynki finansowe na całym świecie natychmiast łapią zadyszkę albo dostają skrzydeł. Dla przeciętnego Kowalskiego amerykańska Rezerwa Federalna, w skrócie Fed, brzmi jak odległa instytucja z innego świata. Tyle że ten świat ma bezpośredni abonament na nasze portfele. Wystarczy rzut oka na kursy walut w internetowym kantorze albo na ceny paliw na stacji, żeby zrozumieć, że Waszyngton potrafi mocno namieszać nad Wisłą.

Mechanizm jest prosty, choć rzadko o nim myślimy, robiąc codzienne zakupy. Dolar to globalna waluta rozliczeniowa. Oznacza to w praktyce, że większość surowców energetycznych, takich jak ropa naftowa czy gaz, kupujemy na międzynarodowych rynkach właśnie za amerykańską walutę. Kiedy amerykański bank centralny decyduje się na trzymanie wysokich stóp procentowych albo gdy gospodarka USA zaskakuje siłą, dolar drożeje. Dla Polski, która sprowadza ogromne ilości surowców, oznacza to automatycznie wyższe rachunki. Przykładowo, na sam import surowców energetycznych polska gospodarka potrafi wydawać rocznie dziesiątki miliardów dolarów. Gdy amerykańska waluta idzie w górę, rosną koszty zakupu energii, a to napędza inflację w naszych sklepach.

Reklama

W drugą stronę to zjawisko działa równie wyraźnie. W okresach, gdy amerykańska waluta traci na wartości i notuje silne tąpnięcia, zyskują rynki wschodzące, w tym Polska. Słabszy dolar oznacza dla nas tańszy import energii i surowców przemysłowych, co bezpośrednio pomaga sprowadzać wzrost cen do akceptowalnych poziomów. Jak zauważają analitycy rynkowi, relacje na linii USD/PLN rzadko kiedy zależą wyłącznie od tego, co dzieje się w Warszawie. Prezes Narodowego Banku Polskiego wielokrotnie podkreślał, że zmienność kursu złotego wobec dolara wynika przede wszystkim z globalnych trendów i decyzji podejmowanych za oceanem, na które polski bank centralny ma ograniczony wpływ.

Nie można też zapominać o polskich firmach, które eksportują swoje towary za granicę. Dla przedsiębiorcy spod Poznania czy Mielca wysoki kurs dolara bywa błogosławieństwem, bo jego towary stają się bardziej konkurencyjne cenowo poza granicami Unii Europejskiej. Z kolei gwałtowne umocnienie złotego i spadek amerykańskiej waluty sprawiają, że margines zysku topnieje w oczach. Z tego powodu zarządy firm produkcyjnych muszą bacznie śledzić komunikaty płynące z posiedzeń amerykańskiego FOMC równie uważnie, co raporty rodzimego GUS-u.

Decyzje z USA kształtują również globalny apetyt na ryzyko. Jeśli stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych są wysokie, międzynarodowy kapitał woli bezpiecznie zarabiać na amerykańskich obligacjach, zamiast inwestować na rynkach wschodzących, takich jak Polska. To z kolei wpływa na wycenę akcji na warszawskiej giełdzie oraz koszt, jaki polski rząd ponosi przy pożyczaniu pieniędzy na rynkach międzynarodowych.

Reklama

Koniec końców, oceaniczna polityka monetarna to nie akademicka teoria dla ekspertów w garniturach. To konkretne kwoty na rachunkach za prąd, ceny na stacjach benzynowych i stabilność miejsc pracy w firmach eksportowych. Amerykańska gospodarka kicha, a my nad Wisłą całkiem doskonale czujemy ten przeciąg.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )