
Cyfrowy lifting zamiast remontu. Jak sztuczna inteligencja zmienia ogłoszenia mieszkaniowe w pułapki
Przeglądanie portali z ogłoszeniami nieruchomości przypomina czasem polowanie na jednorożce. Wirtualna rzeczywistość oferuje nam idealnie doświetlone salony, nieskazitelnie gładkie ściany i widoki z okna, które zapierają dech w piersiach. Jesienią 2026 roku coraz częściej okazuje się jednak, że za tymi cudownymi kadrami stoi nie talent architekta wnętrz, a bezwzględne możliwości algorytmów.
Zjawisko zyskało już nawet swoją nazwę – housefishing. To nic innego jak łowienie potencjalnych nabywców na haczyk w postaci sztucznie podrasowanego wizerunku lokalu. O tym, jak potężne to zagrożenie dla rynku, mówił ostatnio ekspert rynku nieruchomości Łukasz Kruszewski podczas wystąpienia w programie Onet Rano. Finansowo. Zwrócił on uwagę, że największe ryzyko kryje się w samej optyce pomieszczeń i celowym tuszowaniu mankamentów.
Co potrafi dzisiejsza technologia?
Tradycyjne triki ze sprytnym kadrowaniem czy szerokokątnym obiektywem to dziś technologiczna prehistoria. Współczesne narzędzia generatywne potrafią w kilka sekund dokonać prawdziwej metamorfozy mieszkania:
- Usunąć zacieki na suficie i zamaskować ukrytą pod tapetą pleśń.
- Optycznie powiększyć klitkę, zmieniając proporcje ścian i umeblowania.
- Wrysować okna tam, gdzie ich fizycznie nie ma, albo zupełnie podmienić szary krajobraz za szybą na malowniczy park.
W teorii wirtualny staging miał pomagać klientom w dostrzeżeniu potencjału pustych lub zaniedbanych wnętrz. W praktyce granica między inspiracją a jawnym oszustwem zaciera się coraz bardziej. Zdaniem ekspertów drobna korekta oświetlenia nikomu nie szkodzi, ale całkowite fałszowanie rzeczywistości to już prosta droga do utraty zaufania.
Zderzenie z betonową ścianą
Prawdziwy problem zaczyna się w momencie, gdy zmęczony poszukiwaniami klient wsiada w samochód, jedzie na drugi koniec miasta na oględziny i staje w progu lokalu. Zamiast przestronnego apartamentu z jasnego folderu widzi ciemną, wymagającą kapitałowego remontu norę.
Taka strategia może i przyciągnie tłumy na pierwszą prezentację, ale rzadko kiedy kończy się transakcją. Rozczarowani kupujący czują się oszukani, a w erze wszechobecnych mediów społecznościowych i forów internetowych gniew ten uderza zarówno w nieuczciwych właścicieli, jak i mało profesjonalne biura nieruchomości. Rzetelność na rynku wartym setki tysięcy złotych staje się towarem deficytowym, a czujność staje się jedyną tarczą dla każdego, kto próbuje ułożyć się na swoim.

