
Dolar łapie zadyszkę na rynkach, a ceny ropy szybują w górę. Co to oznacza dla portfeli?
Globalne rynki finansowe wyraźnie tracą swój dotychczasowy rytm. Amerykańska waluta, która jeszcze do niedawna bezdyskusyjnie dominowała w momentach rynkowego niepokoju, zaczyna powoli tracić paliwo do dalszych wzrostów. Indeks dolara (DXY) osunął się w rejon 101,76 punktu, co pokazuje, że inwestorzy zaczynają inaczej kalkulować ryzyko. Zmiana nastrojów nie bierze się z próżni. Wall Street zmaga się z korektą w sektorze technologologicznym, a rynki coraz ostrożniej wyceniają przyszłe ruchy Rezerwy Federalnej.
Jak zauważa Michał Stanek, prezes zarządu Q Value, najsilniejsza faza gwałtownego umocnienia amerykańskiej waluty może być już za nami, przynajmniej w horyzoncie najbliższych tygodni. Po wcześniejszych mocnych ruchach na głównych parach walutowych, takich jak EUR/USD, część negatywnych scenariuszy została już trwale wliczona w ceny aktywów. Spekulacje o rychłym powrocie do agresywnego zacieśniania polityki pieniężnej w USA wyraźnie osłabły, co odebrało bykom najważniejszy argument.
Podczas gdy dolar hamuje, zużycie energii i sytuacja surowcowa grają zupełnie inne skrzypce. Ceny ropy naftowej notują potężne wzrosty. Gatunek Brent przekroczył poziom 114-115 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższe wyceny od maja. Dla kierowców i przedsiębiorstw to sygnał alarmowy, ale jeszcze większym problemem okazuje się dynamiczny wzrost cen oleju napędowego. Diesel w transporcie międzynarodowym zdrożał do poziomu przekraczającego 1,25 dolara za litr, co bezpośrednio napędza presję inflacyjną w całej gospodarce.
Za ten nagły zwrot odpowiada przede wszystkim niespokojna sytuacja na Bliskim Wschodzie. Incydenty w rejonie Zatoki Perskiej oraz obawy o bezpieczeństwo transportu morskiego w cieśtinie Ormuz sprawiły, że geopolityka całkowicie przesłoniła standardowe dane makroekonomiczne. Rynki obawiają się trwałych zakłóceń w dostawach surowca, zwłaszcza w obliczu rosnących napięć politycznych przed zbliżającymi się w USA wyborami uzupełniającymi.
Dla polskiego inwestora i konsumenta to mieszanka wybuchowa. Osłabienie amerykańskiej waluty mogłoby wydawać się dobrą wiadomością, jednak drożejąca ropa oraz ogólna niepewność na rynkach sprawiają, że złoty znajduje się under pressure. Sytuacja na parkietach pokazuje, jak kruche są obecne równowagi i jak szybko jeden zapalnik w regionie Zatoki Perskiej może przedefiniować koszty życia w Europie.
Źródło: www.fxmag.pl

