
Co dalej z kursem dolara i złotym? Gry wokół Rezerwy Federalnej trwają
Rynki finansowe potrafią zareagować nerwowo nawet wtedy, gdy bank centralny robi dokładnie to, czego wszyscy od niego oczekiwali. Amerykańska Rezerwa Federalna postanowiła utrzymać stopy procentowe w przedziale 3,75-4,00%. Decyzja nikogo nie zaskoczyła, bo inwestorzy wycenili ten scenariusz co do joty. Jednak prawdziwa gra toczy się o to, co zdarzy się podczas kolejnego posiedzenia w grudniu.
Analitycy i rynkowi gracze bacznie obserwują każdy komunikat płynzący z Waszyngtonu. Szczególne zainteresowanie budzi retoryka szefa Fed, Kevina Warsha. Choć w swoich wystąpieniach unikał on jednoznacznych deklaracji co do podwyżek w grudniu, przypominając, że walka z inflacją to proces oparty na szerszej strategii, a nie na pojedynczych kalendarzowych datach, ekonomiści UniCredit wskazują, że to właśnie jego tonacja zaważy na losach amerykańskiej waluty i rentowności obligacji.
Warto spojrzeć na to, jak w tym czasie radzi sobie polskie podwórko. Kurs dolara w ostatnich tygodniach zyskał na wartości, zbliżając się do okolic 3,95-3,96 zł, co jest najwyższym poziomem od dłuższego czasu. Z kolei za euro trzeba płacić około 4,40-4,41 zł. Złoty znajduje się pod presją nie tylko ze względu na silnego dolara, ale również przez drożejące surowce energetyczne, w tym gaz i ropę naftową, których ceny windują obawy o ponowne tąpnięcie inflacyjne na świecie.
Eksperci z instytucji finansowych podkreślają, że rynki wyceniają obecnie spory szans na grudniowy ruch w górę ze strony amerykańskiego banku centralnego. Jeśli jednak retoryka władz monetarnych okaże się mniej jastrzębia, niż zakładają inwestorzy, rentowności obligacji skarbowych USA mogą spaść, co automatycznie pociągnie za sobą korektę na dolarze. Sytuacja pozostaje płynna, a najbliższe tygodnie przyniosą odpowiedzi na pytania, czy USD sforsuje psychologiczną granicę.
Źródło: www.fxmag.pl

