
Złoty pod presją globalnych wydarzeń. Kurs euro dociera do rejonu 4,38 zł
Notowania naszej rodzimej waluty po raz kolejny pokazują, jak mocno polski rynek finansowy zależy od tego, co dzieje się daleko poza naszymi granicami. W ostatnich dniach kurs EUR/PLN powędrował w górę, dotykając okolic 4,38 zł. To ruch, który od razu przyciąga uwagę osób spłacających kredyty walutowe, planujących zagraniczne wyjazdy czy po prostu śledzących codzienne doniesienia z parkietów.
Głównym paliwem dla tych wahań pozostaje sytuacja na Bliskim Wschodzie oraz jej bezpośrednie przełożenie na rynki surowcowe. Brak konkretów w rozmowach na linii Iran-USA sprawia, że inwestorzy wolą dmuchać na zimne. W grę wchodzi tak zwana premia geopolityczna, czyli narzut ostrożnościowy, który rynki doliczają do cen aktywów, gdy wisi nad nimi widmo realnych zakłóceń w dostawach energii.
Warto spojrzeć na wykresy surowcowe, bo tam napięcia widać jak na dłoni. Cena baryłki ropy Brent powróciła w rejon 104 USD. Drożejące paliwa kopalne tradycyjnie uderzają w kondycję rynków wschodzących, w tym Polski. Kiedy energia drożeje, rosną obawy o inflację, a globalny kapitał szuka bezpieczniejszych przystani, omijając bardziej ryzykowne aktywa.
Ekonomiści zwracają uwagę, że złoty w takich warunkach porusza się w dość wąskim, ale nerwowym korytarzu. Z jednej strony krajowa gospodarka mierzy się z własnymi wyzwaniami inflacyjnymi, z drugiej – silny wpływ mają czynniki zewnętrzne, nad którymi nikt w Warszawie nie ma kontroli. Dopóki na rynkach surowców nie zapanuje większy spokój, a komunikaty dyplomatyczne nie przyniosą trwałego odprężenia, wahania na parach walutowych z udziałem złotego będą nas codziennie zaskakiwać.
Źródło: www.fxmag.pl

