
Audi buduje wielką fabrykę w USA. Cła Trumpa zmusiły niemiecki koncern do kosztownego ruchu
Niemiecki przemysł motoryzacyjny po raz kolejny musi zweryfikować swoją strategię za oceanem. Koncern Volkswagen, do którego należy Audi, ogłosił plan budowy pierwszej fabryki tej luksusowej marki w Stanach Zjednoczonych. Inwestycja ma pochłonąć około 4 miliardów dolarów, a nowy zakład w stanie Georgia ma zacząć produkować samochody na początku lat trzydziestych. Docelowo z taśm ma schodzić nawet 200 tysięcy aut rocznie, głównie dużych SUV-ów takich jak modele Q7, Q8 czy zapowiadany Q9, co pozwoli stworzyć około 4,5 tysiąca nowych miejsc pracy.
Cała transakcja i sposób jej ogłoszenia odbiły się szerokim echem w medialnym świecie gospodarczym. Decyzję o inwestycji podał do wiadomości publicznej sam prezydent Donald Trump podczas wiecu wyborczego w Perry, gdzie na scenie towarzyszył mu szef Audi, Gernot Döllner. Dla wielu obserwatorów w Europie widok szefa niemieckiego giganta stojącego ramię w ramię z amerykańskim przywódcą na politycznej imprezie był zaskoczeniem, a krajowe związki zawodowe, takie jak IG Metall, nie szczędziły ostrych słów krytyki pod adresem zarządu.
Za decyzją stoją jednak twarde kalkulacje finansowe, w których główną rolę grają protekcjonistyczne cła. Do tej pory Audi importowało wszystkie auta sprzedawane w Ameryce Północnej z Europy lub Meksyku, co w obliczu 15-procentowych stawek celnych na towary z Unii Europejskiej oraz sięgających 27,5 procent na pojazdy z Meksyku mocno uderzało w rentowność. Szacuje się, że w ciągu ostatniego roku same opłaty celne kosztowały markę około 1,4 miliarda dolarów, przez co tamtejszy rynek stał się dla spółki po prostu nieopłacalny.
W tle wielomiliardowej inwestycji kryją się również zakulisowe ustalenia administracyjne. Z informacji docierających ze źródeł zbliżonych do negocjacji wynika, że w zamian za tak potężny zastrzyk kapitału w amerykańską gospodarkę, Biały Dom zapowiedział program ulg celnych dla producentów samochodów decydujących się na lokalną produkcję. Choć Audi zabiegało o obniżenie unijnego cła z 15% do 7,5%, amerykańskie resorty miały wstępnie przystać na złagodzenie stawek w okolicach 10 procent.
Taki ruch pokazuje brutalną rzeczywistość globalnego biznesu motoryzacyjnego. Kiedy koszty barier handlowych zaczynają przewyższać koszty budowy zupełnie nowych fabryk od zera, globalne marki rezygnują z tradycyjnego eksportu na rzecz lokalizacji produkcji bezpośrednio na docelowym rynku. Czas pokaże, czy gigantyczna inwestycja w Georgii uchroni niemiecki koncern przed rosnącą presją konkurencyjną i zrekompensuje napięcia we własnym kraju, gdzie załogi obawiają się o stabilność miejsc pracy.
Źródło: www.fxmag.pl

