Kto naprawdę zarabia na wojnach? Ekonomia przemysłu obronnego.

Kto naprawdę zarabia na wojnach? Ekonomia przemysłu obronnego.

Gdy na świecie wybuchają konflikty, a wiadomości z frontu dominują w mediach, w giełdowych tabelach i gabinetach analitycznych uruchamia się zupełnie inna machina. Pytanie o to, kto tak naprawdę zarabia na wojnach, rzadko spotyka się z prostą odpowiedzią o lokalnych oligarchach czy pojedynczych handlarzach bronią. Ekonomia przemysłu obronnego to potężny, globalny ekosystem, w którym stawką są miliardy dolarów publicznych pieniędzy transferowanych z budżetów państw do kieszeni prywatnych akcjonariuszy.

Skalę tego zjawiska doskonale ilustrują twarde dane. Z raportów Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) wynika, że globalne wydatki na wojskowość osiągnęły rekordowy poziom aż 2,7 biliona dolarów. To o ponad 9 procent więcej niż rok wcześniej, co stanowi najgwałtowniejszy wzrost od czasów zimnej wojny. Państwa na całym świecie masowo kupują sprzęt, a państwowe zamówienia napędzają koniunkturę w sektorze zbrojeniowym na niespotykaną dotąd skalę.

Reklama

Giganci z Wall Street i 100 największych firm zbrojeniowych

Prawdziwymi beneficjentami tych wydatków są największe korporacje przemysłu obronnego, często nazywane wprost gigantami zbrojeniówkami. Zgodnie z analizami SIPRI, łączne przychody ze sprzedaży broni i usług wojskowych przez 100 największych firm zbrojeniowych świata wzrosły do oszałamiającej kwoty 679 miliardów dolarów. Wojny w Ukrainie, na Bliskim Wschodzie oraz rosnące napięcia w rejonie Indo-Pacyfiku sprawiły, że zamówienia na amunicję, systemy obrony powietrznej i zaawansowany sprzęt plenią się w rekordowym tempie.

Na czele tego peletonu niezmiennie stoją Stany Zjednoczone. Liderem zestawienia pozostaje amerykański koncern Lockheed Martin, którego roczna sprzedaż wyłącznie z tytułu uzbrojenia przekroczyła 64,6 miliarda dolarów. Tuż za nim plasują się inni giganci tacy jak RTX Corporation, Northrop Grumman czy General Dynamics. Co ciekawe, amerykańskie firmy dominują w globalnym zestawieniu top 20, zgarniając lwią część tortu z gigantycznych budżetów obronnych.

Kto jeszcze czerpie zyski? Europejski i azjatycki renesans fabryk broni

Zyski z przemysłu obronnego nie ograniczają się jednak wyłącznie do Stanów Zjednoczonych. Olbrzymi zastrzyk gotówki trafia do firm europejskich, które gorączkowo nadrabiają zaległości magazynowe i modernizują wysłużone parki maszynowe. Brytyjski BAE Systems generuje rocznie ponad 33 miliardy dolarów z samych kontraktów wojskowych, a francuskie, włoskie czy niemieckie konsorcja notują skokowe wzrosty wartości akcji i portfeli zamówień.

Reklama

W Europie Środkowej, w tym w Polsce, wydatki na obronność przekraczają już 4 procent PKB, co bezpośrednio przekłada się na rekordowe obroty krajowych i zagranicznych spółek dostarczających sprzęt wojskowy. Z kolei w Rosji państwowy Rostec odnotował potężny, bo sięgający ponad 25 procent wzrost przychodów zbrojeniowych, napędzany przestawieniem gospodarki na tory wojenne i realizacją masowych zamówień krajowych.

Mechanizm naczyń połączonych: Jak publiczne pieniądze trafiają na giełdę

Ekonomia wojny działa według prostego mechanizmu transferu. Rządy poszczególnych państw zwiększają podatki lub zadłużają się, emitując obligacje, aby zasilić budżety obronne. Te środki trafiają w formie wieloletnich kontraktów bezpośrednio do prywatnych korporacji. Akcjonariusze tych firm oraz fundusze inwestycyjne zarządzające kapitałem na giełdach notują dywidendy, które rosną proporcjonalnie do skali eskalacji konfliktów na świecie.

Krytycy tego układu, w tym raporty agend ONZ, zwracają uwagę na gigantyczny koszt alternatywny. Miliardy dolarów pompowane w produkcję pocisków i czołgów oznaczają mniej środków na transformację energetyczną, ochronę zdrowia czy edukację. Jednak z perspektywy twardego biznesu przemysł obronny udowodnił, że jest jednym z najbardziej stabilnych i dochodowych segmentów gospodarki w czasach permanentnej niepewności geopolitycznej.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )