Dlaczego niektóre produkty znikają ze sklepów, mimo że wciąż są potrzebne?

Dlaczego niektóre produkty znikają ze sklepów, mimo że wciąż są potrzebne?

Znasz to uczucie, kiedy idziesz do ulubionego sklepu po sprawdzony od lat produkt, a na półce zieje pustka? Zamiast niego stoi coś innego, droższego albo w ogóle nie ma nic. Pierwsza myśl to zazwyczaj złość na sprzedawcę, który znowu nie zamówił towaru. Często jednak problem leży znacznie głębiej niż tylko w zaniedbaniach lokalnego kierownika zmiany. Rynkowe mechanizmy potrafią bezlitośnie obchodzić się z towarami, które wciąż są nam potrzebne.

Koszty, które zjadają opłacalność

Reklama

Zgodnie z danymi firmy badawczej Dun & Bradstreet, tylko w ciągu jednego roku z polskiego rynku potrafi zniknąć około 2 tysięcy tradycyjnych sklepów, a kolejne tysiące zawieszają działalność. Kiedy mniejszych placówek ubywa, kurczy się też przestrzeń dla niszowych, mniej chodliwych towarów. Duże sieci handlowe, które przejmują coraz większą część rynku, kierują się czystą matematyką. Regał w sklepie to droga powierzchnia. Jeśli dany artykuł sprzedaje się wolniej niż sąsiedni, dyskont woli zastąpić go czymś, co rotuje błyskawicznie.

Do tego dochodzi presja kosztowa. Producenci surowców i fabryki mierzą się z rosnącymi wydatkami na energię, transport oraz utrzymanie linii produkcyjnych. Gdy wytworzenie konkretnego asortymentu przestaje być opłacalne przy obecnejcenie, firmy stają przed ścianą. Zamiast produkować ze stratą, wolą cicho wycofać serię lub całkowicie zamknąć linię danego wyrobu. W efekcie znikają rzeczy tanie, proste i codzienne, bo na nich marże są najcieńsze.

Wojna cenowa i dyktat dyskontów

Reklama

Polski handel od lat żyje w rytmie ostrej rywalizacji cenowej między największymi graczami. Taka walka ma jednak swoje ciemne strony. Promocje i niskie ceny na wybrane artykuły muszą być sfinansowane z oszczędności w innych miejscach. Dostawcy często muszą rezygnować z wytwarzania trudniejszych lub mniej popularnych pozycji w swojej ofercie, aby utrzymać masową produkcję hitów sprzedażowych dla dyskontów. Jak zauważają eksperci rynku, asortyment staje się jednorodny. Zamiast szerokiego wyboru dostajemy to, co najwygodniej i najtaniej spakować na paletę.

Czasami winę ponoszą też nagłe zmiany w łańcuchach dostaw. Wystarczy kryzys w transporcie morskim, nagły wzrost cen konkretnego surowca rolnego czy zawirowania geopolityczne, aby stabilna produkcja rozsypała się jak domek z kart. Fabryki optymalizują procesy i skupiają się na tym, co przynosi natychmiastowy zysk, odstawiając na boczny tor produkty niszowe, choćby miały swoich wiernych odbiorców.

Co możemy z tym zrobić?

Zamiast bezradnie kręcić głową przed pustą półką, warto zrozumieć, że współczesny handel przypomina żywy organizm reagujący na każdy impuls gospodarczy. Kiedy znika twój ulubiony produkt, najczęściej stoi za tym chłodna kalkulacja ekonomiczna, a nie złośliwość producenta. Kupując świadomie i wspierając mniejszy, lokalny handel, dajemy tym produktom szansę na przetrwanie w niszach, których wielkie korporacje nawet nie zauważą.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )