
Ceny mieszkań z drugiej ręki łapią oddech. Wrzesień przyniósł zaskakujący spokój w ogłoszeniach
Koniec wakacji tradycyjnie przynosi ożywienie w biurach nieruchomości i na portalach ogłoszeniowych. Wrzesień 2026 roku nie wywołał jednak trzęsienia ziemi na rynku mieszkań z drugiej ręki. Z opublikowanych analiz wynika, że stawki ofertowe w największych miastach w Polsce utrzymały się na stabilnym poziomie, a miesięczne wahania były przeważnie czysto symboliczne. Kupujący mogą mówić o małym oddechu, choć statystyki roczne przypominają, że taniej niż w minionych latach szybko nie będzie.
Analizując dane z poszczególnych aglomeracji, widać wyraźnie, że rynek wtórny przestał gnać na złamanie karku. W ujęciu miesiąc do miesiąca w części miast zanotowano nawet lekkie korekty w dół. Przykładowo, w Lublinie stawki spadły o **2,1 proc.** w ujęciu rocznym, a mniejsze ruchy w dół dotknęły też m.in. Krakowa czy Poznania. Z kolei tam, gdzie ceny rosły, słupki rzadko przekraczały 1 proc. wzrostu w skali jednego miesiąca.
Zupełnie inaczej ta układanka wygląda, gdy spojrzymy na dane rok do roku. Tutaj większość dużych miast wciąż świeci się na plusowo – średnio o **4,3 proc.** drożej niż dwanaście miesięcy wcześniej. Ciekawym przypadkiem na tym tle pozostaje Bydgoszcz. To tam odnotowano największy skok w zestawieniu rocznym – średnia cena metra kwadratowego na rynku wtórnym podskoczyła aż o **9,1 proc.**, co pokazuje, że mniejsze ośrodki nadrabiają zaległości względem największych metropolii.
Eksperti rynku nieruchomości zwracają uwagę, że powracający po wakacjach klienci mają do dyspozycji nieco większy wybór lokali, co bezpośrednio studzi zapędy sprzedających. Wiele osób decyduje się na wystawienie mieszkania, widząc wcześniejsze rekordowe stawki, jednak brak natychmiastowego odzewu ze strony kupujących sprawia, że ceny w ogłoszeniach przestają rosnąć. Popyt i podaż powoli szukają rynkowej równowagi, a same pensje w gospodarce nadrabiają zaległości, rosnąc miejscami szybciej niż bieżące korekty cenowe lokali.

