
Czy młode pokolenie w ogóle będzie właścicielem mieszkań?
Gdy rozmawia się o przyszłości rynku nieruchomości, prędzej czy później padnie to pytające spojrzenie: czy młodzi ludzie w ogóle będą jeszcze kiedykolwiek kupować mieszkania na własność, czy może czeka ich wieczny najem i życie na walizkach? Jeszcze kilka lat temu odpowiedź wydawała się oczywista. Dzisiaj, w realiach gospodarczych połowy **2026** roku, sprawa jest znacznie bardziej skomplikowana, a twarde dane z raportów branżowych i analiz ekonomicznych malują obraz pełen paradoksów.
Z jednej strony Polacy niezmiennie kochają własność. Z opublikowanego w **2026** roku raportu ING Insights zatytułowanego „Polacy na swoim dzisiaj i w przyszłości” wynika, że aż **87 proc.** Polaków żyje w nieruchomości, którą posiada na własność, podczas gdy średnia dla całej Unii Europejskiej oscyluje wokół **70 proc.** Z drugiej jednak strony, gdy spojrzymy na samo pokolenie wchodzące w dorosłość, statystyki przestają być tak optymistyczne. Z danych deweloperskich oraz analiz rynkowych wynika, że osoby przed trzydziestką odpowiadają obecnie za zaledwie **10 do 15 proc.** zakupów nowych mieszkań. Dla porównania, jeszcze kilka lat temu ten odsetek był dwukrotnie wyższy.
Gniazdownictwo jako konieczność, a nie kaprys
Dlaczego młodzi tak rzadko podpisują akty notarialne? Odpowiedź kryje się w prostej matematyce oraz w zjawisku, które socjologowie określają mianem gniazdownictwa. Z opracowania Diagnoza Młodzieży wynika, że ponad połowa osób w przedziale wiekowym **od 25 do 34 lat** wciąż mieszka z rodzicami. I nie chodzi tu o wygodę czy brak ambicji. To czysta kalkulacja ekonomiczna. Wyszukiwanie mieszkań w dużych aglomeracjach wiąże się z cenami, które skutecznie paraliżują zdolność kredytową.
Kiedy młody człowiek otwiera kalkulator finansowy, widzi średnią wartość kredytu hipotecznego sięgającą w ostatnich kwartałach grubo ponad **400 tys. zł**, co przy bieżących stopach procentowych przekłada się na ratę rzędu niemal **3 tys. zł** miesięcznie. Dokładnie tyle samo, a czasem więcej, trzeba zapłacić za standardowy najem w dużym mieście. Wybór między jednym a drugim to często wybór między dżumą a cholerą, zwłaszcza gdy bank wymaga wkładu własnego, na który trzeba odkładać latami przy rosnących kosztach życia.
Ciekawe wnioski przynosi też sondaż zrealizowany przez UCE RESEARCH dla Onetu. Wynika z niego, że choć niemal połowa, dokładnie **49,1 proc.** respondentów w wieku **18–34 lata** wierzy, że w ciągu najbliższych pięciu lat uda im się zdobyć własne czterem kąty, to jednocześnie aż **41 proc.** otwarcie przyznaje, że bez finansowego wsparcia rodziny nie ma na to żadnych szans. Własne mieszkanie stało się w dużej mierze przywilejem dziedziczonym lub opłacanym ze wspólnej kieszeni z rodzicami.
Co na to rynek? Młodzi szukają elastyczności
Mimo barier finansowych, podejście samego młodego pokolenia do nieruchomości ewoluuje. Jak wskazuje kompleksowy raport „Na własnych zasadach. Młodzi dorośli na rynku nieruchomości”, przygotowany przez Otodom i Invest Komfort, pokolenie Z oraz millenialsi, stanowiący łącznie niemal **30 proc.** populacji kraju, zupełnie inaczej definiują pojęcie domu niż ich rodzice.
Młodzi dorośli oczekują od rynku przede wszystkim elastyczności. Skoro mobilność zawodowa i praca hybrydowa stały się standardem, wiązanie się trzydziestoletnim kredytem w jednym konkretnym punkcie na mapie bywa przez część z nich odkładane na później. Ci, którzy jednak decydują się na zakup, wykazują duży pragmatyzm. Z badań Lendi wynika, że aż **67 proc.** kupujących w wieku **25–34 lata** oraz **75 proc.** osób poniżej **25. roku życia** celuje w rynek pierwotny. Nowe mieszkania wygrywają, ponieważ dają przewidywalność kosztów i oszczędność na uciążliwych oraz drogich remontach, które na rynku wtórnym potrafią pochłonąć budżet porównywalny z wykończeniem lokalu od dewelopera.
Czy młodzi przestaną być właścicielami?
Odpowiedź brzmi: nie, ale model dochodzenia do własności ulega przetasowaniu. Zamiast szybkiego zakupu tuż po studiach, mamy do czynienia z wydłużonym czasem najmu, dłuższym mieszkaniem z rodzicami oraz rosnącą rolą transferów międzypokoleniowych. Własne mieszkanie wciąż pozostaje marzeniem i synonimem życiowej stabilizacji, jednak droga do niego wymaga coraz większych kompromisów.
Rynek nieruchomości powoli zaczyna to zauważać. W obliczu zmian demograficznych i wyzwań finansowych, deweloperzy coraz częściej muszą dostosowywać ofertę do realnych możliwości młodego pokolenia, które nie chce przepłacać, ale też nie zamierza rezygnować z poczucia bezpieczeństwa. Pewne jest jedno: własność mieszkaniowa w Polsce nie zniknie, ale klucze do niej będą przechodzić z rąk do rąk w zupełnie inny sposób niż dotychczas.

