
100 km samochodem – pełny rachunek kierowcy
Gdy wsiadasz za kółko, rzadko myślisz o tym, ile dokładnie kosztuje Cię każdy przejechany kilometr. W głowie zostaje zazwyczaj cena samej benzyny czy oleju napędowego na stacji. To jednak dopiero wierzchołek finansowej góry lodowej. Pełny rachunek za 100 km samochodem potrafi zaskoczyć, bo oprócz wizyty na stacji paliw obejmuje on całą masę ukrytych kosztów, o których na co dzień po prostu zapominamy.
Spójrzmy na najprostsze zestawienie. Jeśli Twój samochód spala średnio 7 litrów benzyny na 100 kilometrów, a cena litra Pb95 oscyluje wokół 6,23 zł, sam koszt paliwa wynosi w przybliżeniu 44 zł. W przypadku oszczędnego diesla zużywającego 6 litrów ON przy cenie maksymalnej 7,65 zł za litr, wydasz na paliwo około 46 zł. Zupełnie inaczej wygląda to w autach elektrycznych – tam przy ładowaniu z domowego gniazdka koszt energii na tym samym dystansie spadnie do około 12 do 18 zł, choć szybkie ładowarki publiczne potrafią podnieść tę kwotę nawet do 36–50 zł.
Na tym jednak licznika nie zatrzymujemy. Do gry wchodzi amortyzacja, czyli utrata wartości pojazdu. Samochód traci na wartości z każdym rokiem i każdym przejechanym kilometrem. Przyjmując średni roczny przebieg na poziomie 20 000 km i auto o wartości około 60 000 zł, spadek jego wartości generuje koszt rzędu 0,18 zł na jeden kilometr, co na odcinku 100 km daje dodatkowe 18 zł. Do tego dochodzą koszty ubezpieczenia OC oraz AC, regularny serwis, wymiana oleju, filtrów, a także zużywające się opony. W ogólnym rozrachunku dla popularnego auta spalinowego realny koszt przejechania 100 km – po uwzględnieniu absolutnie wszystkich czynników – wynosi często od 70 do nawet ponad 80 zł.
Różnice widać też w zależności od tego, czy podróżujesz prywatnie, czy rozliczasz jazdę w firmie. Urzędowa stawka za jeden kilometr przebiegu pojazdu prywatnego do celów służbowych wynosi 0,8358 zł dla silników o pojemności powyżej 900 cm³, co daje około 83,58 zł na 100 km. Z kolei przedsiębiorcy wprowadzający auta do firmowych ewidencji muszą mierzyć się z limitami amortyzacji, które dla aut spalinowych wynoszą 150 000 zł, a dla pojazdów elektrycznych 225 000 zł.
Jak zatem mądrze kontrolować te wydatki? Kluczem staje się płynny styl jazdy, tak zwany eco-driving, który pozwala urwać 10-15% zużycia paliwa. Ogromne znaczenie ma też kontrolowanie ciśnienia w oponach – niedopompowane koła potrafią zwiększyć apetyt auta na paliwo o kolejne kilka procent. Liczy się każda drobna zmiana nawyków, bo w skali roku oszczędności na samym paliwie i eksploatacji mogą sięgnąć kilku tysięcy złotych.

