Kierowców czeka spora niespodzianka na stacjach. Benzyna w dół, a diesel pod prąd

Kierowców czeka spora niespodzianka na stacjach. Benzyna w dół, a diesel pod prąd

Sytuacja na polskich stacjach paliw przypomina obecnie grę w nerwy, w której kierowcy muszą przygotować się na wyraźne rozbieżności w portfelach. Choć właściciele samochodów z silnikami benzynowymi mogą liczyć na dalsze oddechy finansowe, to zwolennicy oleju napędowego znów zaczną mocniej zaciskać zęby. Najnowsze analizy rynkowe wskazują na ciekawy zwrot akcji, który wyraźnie dzieli oba najpopularniejsze paliwa.

Zgodnie z danymi publikowanymi przez analityków rynku paliw Reflex, na stacjach mamy do czynienia z ciekawą dynamiką. Podczas gdy rządowe mechanizmy osłonowe, w tym tzw. pakiet CPN, trzymają w ryzach maksymalne stawki, poszczególne gatunki paliw reagują na globalne trendy zupełnie inaczej. Średnia cena benzyny bezołowiowej Pb95 osunęła się do poziomu około 6,59 zł za litr, notując w ujęciu tygodniowym spadki rzędu 38 groszy. Jeszcze mocniej, bo o 46 groszy, potaniała benzyna Pb98, której średni koszt spadł do 7,34 zł za litr.

Reklama

Zupełnie inaczej wygląda rzeczywistość na stacjach z perspektywy kierowców aut na diesel. Olej napędowy zdaje się ignorować rynkowe korekty w dół i twardo trzyma się okolic 7,93 zł za litr, taniejąc w skali tygodnia symbolicznie o zaledwie 3 grosze. Co więcej, najnowsze prognozy na kolejne dni przynoszą mało optymistyczne wieści dla kierowców aut osobowych i dostawczych zasilanych ropą. Szacuje się, że diesel może odbić w górę, zbliżając się lub przekraczając psychologiczną granicę 8,09 zł za litr.

Skąd bierze się ta rozbieżność? Światowe rynki surowców żyją w rytmie nieustających napięć geopolitycznych. Ceny ropy naftowej na giełdach potrafią w ciągu kilku dni zaliczyć sporawe wahania pod wpływem doniesień z Bliskiego Wschodu czy obaw o globalne hamowanie popytu. Gdy inwestorzy kalkulują ryzyko związane z potencjalnymi zakłóceniami dostaw, rafinerie i rynki hurtowe natychmiast przekładają to na wycenę poszczególnych frakcji ropy. Olej napędowy tradycyjnie bywa bardziej wrażliwy na deficyty strukturalne w Europie, co bezpośrednio uderza w kieszenie polskich kierowców ciężarówek, firm transportowych oraz posiadaczy osobówek z dieslem pod maską.

Warto też pamiętać o alternatywach, takich jak autogaz. LPG, które nie jest objęte oficjalnymi rządowymi pakietami mrożącymi ceny w takim stopniu jak paliwa bazowe, porusza się w przeciwnym kierunku. Średnia cena autogazu wzrosła do poziomu 3,57 zł za litr (z tendencją zwyżkową o kolejne kilka groszy), co pokazuje, że tradycyjne oszczędności na instalacji gazowej również podlegają rynkowym prawom popytu i podaży.

Reklama

Najbliższe tygodnie pokażą, jak długo utrzyma się ten rozjazd. Dla kierowców oznacza to jedno: tankowanie wymaga uważnego śledzenia cen na lokalnych stacjach i unikania pochopnych decyzji, bo różnice między poszczególnymi markami i regionami kraju potrafią realnie wpłynąć na domowy lub firmowy budżet.

Źródło: www.fxmag.pl

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )