
Finansowy koszt bycia singlem
Większość dyskusji o domowych budżetach kręci się wokół rodzin z dziećmi, kredytów hipotecznych na wielometrażowe mieszkania i rosnących kosztów edukacji. Tymczasem w cieniu tych wielkich tematów rośnie armia ludzi, którzy ze wyboru lub zbiegu okoliczności idą przez życie solo. Zgodnie ze statystykami gospodarstwa jednoosobowe stanowią już potężną część polskiego społeczeństwa. Obiegowa opinia głosi, że singiel ma łatwiej: nikt mu nie wydziela pieniędzy, nie musi składać się na wózek dziecięcy ani konsultować każdego zakupu. Teoria ta jednak boleśnie zderza się z rzeczywistością ekonomiczną.
Kluczowym problemem, z którym mierzą się osoby żyjące w pojedynkę, jest całkowity brak tzw. efektu skali. W gospodarstwie domowym składającym się z dwóch lub więcej osób pewne koszty stałe po prostu się rozkładają. Czynsz za kawalerkę i mieszkanie dwupokojowe rzadko różni się o sto procent, podobnie jak opłaty za prąd, internet czy ogrzewanie. Singiel płaci za te same luksusy stuprocentową stawkę z własnej kieszeni. W ekonomii to zjawisko zyskało już nawet żartobliwą, choć gorzką nazwę podatku od samotności. Nie jest to oficjalna danina pobierana przez urząd skarbowy, ale ukryty koszt, który trzeba dopłacić za prawo do niezależności.
Zakupy po singielsku. Ile kosztuje przetrwanie?
Gdy zajrzymy do koszyka zakupowego osoby mieszkającej w pojedynkę, liczby przestają być abstrakcyjne. Jak wynika z danych zaprezentowanych w raporcie Indeks Miesięcznych Zakupów, przygotowanym przez UCE Research oraz Uniwersytety WSB Merito, podstawowy zestaw produktów niezbędnych do funkcjonowania przez trzydzieści dni – obejmujący żywność, chemię gospodarczą oraz artykuły higieniczne – kosztował w granicach 770,17 zł. W skali roku oznacza to widoczny wzrost wydatków o blisko 5%.
Co to oznacza w praktyce? Codzienne wyżywienie i podstawowa higiena kosztują jedną osobę średnio ponad 25 zł dziennie. Problem polega na tym, że opakowania w marketach rzadko są projektowane z myślą o singlach. Kupując mniejsze porcje, często płaci się w przeliczeniu na kilogram znacznie więcej niż przy zakupach hurtowych. Do tego dochodzi problem marnowania żywności. Pół bochenka chleba czy włoszczyzna zapakowana w folię potrafią wylądować w koszu, co w ujęciu rocznym generuje całkiem spore, niewidoczne na pierwszy rzut oka straty finansowe.
Pensja minimalna a samotny portfel
Szczególnie trudną grupą są single zarabiający najniższą krajową. Choć nominalne kwoty na listach płac rosną, ich realna siła nabywcza topnieje w oczach. Wspomniany koszyk podstawowych zakupów spożywczo-higienicznych pochłania już ponad 21% czystego dochodu z najniższej krajowej. W ubiegłych latach wskaźnik ten był nieco niższy, co pokazuje, że wzrost wynagrodzeń nie nadąża za realną drożyzną w sklepach. Kiedy od tej kwoty odejmiemy koszty wynajmu mieszkania, które w dużych miastach potrafią pochłonąć trzy lub cztery tysiące złotych za zwykłą kawalerkę, margines na oszczędności lub nieprzewidziane wydatki kurczy się do zera.
Warto spojrzeć na to przez pryzmat badań nad stresem finansowym. Z analizy przeprowadzonej dla Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor wynika, że co czwarty singiel w Polsce ocenia swój budżet jako bardzo skromny. Co więcej, finanse są dla osób samotnych źródłem znacznie większego obciążenia psychicznego niż dla par. W trudnej sytuacji – na przykład przy nagłej utracie pracy – para może liczyć na bufor bezpieczeństwa w postaci drugich dochodów gospodarstwa domowego. Singiel zostaje sam z całą strukturą stałych zobowiązań.
Ukryte koszty: zdrowotne i psychiczne
Ekonomiczny wymiar samotności wykracza daleko poza codzienne rachunki za prąd i gaz. Badacze z różnych ośrodków coraz częściej pochylają się nad zjawiskiem kosztów społecznych i zdrowotnych braku bliskich relacji. Obszerne analizy publikowane m.in. w kontekście raportów o kosztach samotności pokazują, że długotrwały brak wsparcia i izolacja odbijają się na zdrowiu publicznym. Zaburzenia psychiczne, stany depresyjne czy podwyższone ryzyko chorób cywilizacyjnych generują gigantyczną liczbę dni absencji chorobowej w gospodarce. Samotność przestaje być wyłącznie kwestią osobistego wyboru stylów życia, a staje się poważnym czynnikiem ryzyka finansowego – zarówno dla jednostki, jak i całego państwa.
Niezależność jest wartością, której nie da się wycenić w prostych tabelkach. Daje swobodę podejmowania decyzji, wolność dysponowania swoim czasem i brak konieczności kompromisów przy każdym wydatku. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że ta wolność ma swoją konkretną, rosnącą z miesiąca na miesiąc cenę. System podatkowy, rynek nieruchomości i ceny w handlu detalicznym wciąż premiują modele wieloosobowe, zostawiając osoby żyjące w pojedynkę z wyzwaniem, z którym muszą radzić sobie w 100 procentach na własny rachunek.

