Spotkanie, które kosztuje firmę 5 tys. zł

Spotkanie, które kosztuje firmę 5 tys. zł

Siedem osób w garniturach, dwie godziny rozmowy, trzy kubki letniej kawy i zero konkretnych wniosków. Wygląda znajomo? Kalendarze większości pracowników biurowych pękają w szwach od zaproszeń na narady, statusy, podsumowania i burze mózgów. Przez lata traktowaliśmy to jako naturalny koszt prowadzenia biznesu. Wystarczy jednak chwila matematycznej refleksji, żeby zobaczyć, jak drogo nas to wszystko kosztuje.

Wyobraźmy sobie typowe spotkanie w średniej wielkości firmie. Stół konferencyjny, menedżer, dwóch starszych specjalistów i dwóch analityków. Do tego dochodzi obsługa techniczna lub zewnętrzny doradca, jeśli temat jest bardziej złożony. W pokoju siedzi łącznie sześć lub siedem osób. Każda z nich zarabia powyżej krajowej średniej, a ich roboczogodzina, uwzględniająca całkowite koszty pracodawcy, to solidna kwota. Gdy przemnożymy te stawki przez czas spędzony na dyskusji, która spokojnie mogła zmieścić się w trzech zdaniach na wiadomości tekstowej, na liczniku błyskawicznie pojawiają się tysiące złotych.

Reklama

Skąd się w ogóle wzięła ta kwota w nagłówku? Z prostego rachunku ekonomicznego, który menedżerowie rzadko przelewają na papier. Jeśli w naradzie bierze udział pięć osób o wyższych kwalifikacjach, a spotkanie wraz z przygotowaniami i tzw. czasem rozruchowym trwa półtorej lub dwie godziny, faktyczny koszt zaangażowania kapitału ludzkiego potrafi przekroczyć 5 tys. zł. A mówimy tu wyłącznie o roboczogodzinach, pomijając koszt wynajęcia sali, dojazdów czy utraconych korzyści, bo w tym samym czasie ci sami ludzie mogli pozyskiwać klientów lub domykać kluczowe projekty.

Problem marnotrawstwa czasu w korporacjach i mniejszych biznesach od lat przewija się przez badania rynku. Z analiz platform i ośrodków akademickich badających kulturę pracy wynika, że znaczna część spotkań jest całkowicie zbędna, a menedżerowie potrafią spędzać na naradach nawet kilkanaście godzin tygodniowo. Co gorsza, psychologia pracy dawno udowodniła zjawisko rozmywania odpowiedzialności. Im więcej osób siedzi w pokoju, tym mniejsza szansa, że ktoś podejmie odważną decyzję. Trzydzieści minut mija na wymianie ogólników, kolejna godzina na przekonywaniu przekonanych, a na końcu powstaje ustalenie, że trzeba zwołać kolejne spotkanie.

Firmy szukają dziś oszczędności tam, gdzie najłatniej ciągnąć cięcia, czyli w budżetach marketingowych czy szkoleniowych, rzadko patrząc na wewnętrzną efektywność organizacyjną. Tymczasem lekarstwo jest zaskakująco tanie. Wystarczy wprowadzić rygorystyczne zasady: agendę wysyłaną minimum dobę wcześniej, zakaz organizowania spotkań bez wyraźnego celu decydującego oraz skrócenie standardowego czasu trwania bloków z sześćdziesięciu do trzydziestu minut. Czas w biznesie to dosłownie waluta, a przepuszczanie pięciu tysięcy złotych na luźne rozmowy przy projektorze to luksus, na który przy obecnej presji rynkowej mało kto może sobie pozwolić.

Reklama
KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )