
Ile kosztuje znalezienie nowego pracownika?
Gdy szukasz nowego pracownika do firmy, rzadko patrzysz na ten proces jak na inwestycję o skomplikowanej stopie zwrotu. Zazwyczaj wszystko zaczyna się od prostej myśli: potrzebujemy kogoś do zespołu, bo obecni pracownicy nie dają rady z natłokiem zadań albo rusza nowy projekt. Wrzucasz ogłoszenie na portal praca, czekasz na spływające CV, przeprowadzasz kilka rozmów i po sprawie. Tyle że w rzeczywistości rachunek wygląda zupełnie inaczej.
Przez lata utarło się, że koszt rekrutacji to po prostu cena pojedynczej publikacji ogłoszenia. Tymczasem współczesny rynek pracy w Polsce pokazuje zupełnie inne liczby. Według rynkowych szacunków, bezpośredni koszt pozyskania pracownika (ang. Cost per Hire) waha się od około 1500 do 4000 zł w przypadku pracowników fizycznych i stanowisk operacyjnych, przez 6000 do 12 000 zł dla specjalistów, aż po dziesiątki tysięcy złotych w sektorze IT oraz na stanowiskach zarządczych.
Te kwoty to jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Prawdziwe koszty ukrywają się w miejscach, do których rzadko zagląda dział księgowości, dopóki ktoś nie zacznie analizować budżetu od podszewki.
Z czego składa się ukryty rachunek za rekrutację?
Zastanówmy się, ile czasu Twój zespół traci na przejrzenie setek aplikacji. Rekruterzy oraz menedżerowie liniowi spędzają dziesiątki godzin na selekcji CV, spotkaniach i ocenianiu kompetencji. Jeśli menedżer zarabiający solidne pieniądze poświęca nawet kilkanaście procent swojego czasu tygodniowo na rozmowy kwalifikacyjne, to jego roboczogodziny kosztują firmę konkretne, wymierne sumy.
Do tego dochodzą koszty alternatywne. Wyobraź sobie, że kluczowe stanowisko w dziale sprzedaży pozostaje nieobsadzone przez trzy miesiące. Przez ten czas nikt nie generuje nowych umów, a klienci odbijają się od zamkniętych drzwi. Stracony przychód bywa wielokrotnie wyższy niż jakakolwiek prowizja zapłacona zewnętrznej agencji doradztwa personalnego.
Kolejny etap, o którym łatwo zapomnieć, to onboarding, czyli wdrożenie nowej osoby. Z analiz i raportów branżowych wynika, że pełne przygotowanie pracownika do samodzielnej i w pełni wydajnej pracy może kosztować nawet równowartość jego 7-krotnego wynagrodzenia, co przy wyższych pensjach przekracza kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na tę sumę składają się nie tylko zakupy sprzętu komputerowego czy obowiązkowe szkolenia BHP, ale przede wszystkim zaangażowanie innych pracowników, którzy muszą poświęcić swój czas na wdrożenie nowicjusza.
Kiedy rekrutacja kończy się spektakularną klapą
Najdroższy scenariusz to taki, w którym zatrudniasz nieodpowiednią osobę. Koszt nieudanej rekrutacji, zakończonej szybkim odejściem pracownika lub zwolnieniem go po kilku miesiącach z powodu braków kompetencyjnych, potrafi przyprawić o zawrót głowy. W branżach technologicznych czy menedżerskich całkowity koszt pomyłki rekrutacyjnej w skrajnych przypadkach sięga od 180 000 do nawet 500 000 zł. Wlicza się w to wypłacone pensje, składki ZUS, koszty odpraw, ponownego poszukiwania kandydata oraz straty w morale reszty zespołu, która musiała łatać dziury po nieudanym transferze.
Warto też pamiętać o twardych realiach ekonomicznych. Obowiązkowe składki na ubezpieczenia społeczne finansowane przez pracodawcę w Polsce podnoszą realny koszt utrzymania każdego etatu o dodatkowe kilkanaście procent w stosunku do kwoty brutto. Do tego dochodzą pakiety benefitów, koszty medyczne oraz coroczna presja płacowa wynikająca ze wzrostu średnich wynagrodzeń w gospodarce.
Jak nie przepłacać za nowe etaty?
Skoro znalezienie pracownika wiąże się z tak dużymi wydatkami, mądre firmy szukają oszczędności tam, gdzie procesy da się usprawnić. Kluczem staje się automatyzacja selekcji CV, inwestowanie w programy poleceń pracowniczych (gdzie obecni pracownicy pomagają w rekrutacji znajomych za bonus finansowy) oraz precyzyjne definiowanie profilu stanowiska jeszcze zanim ukaże się pierwsze ogłoszenie. Im dokładniej wiesz, kogo szukasz, tym mniejsza szansa, że wydasz fortunę na błędy rekrutacyjne.

