Biznes który wyrósł na polskiej obsesji promocji

Biznes który wyrósł na polskiej obsesji promocji

Polacy mają bzika na punkcie okazji. Kiedy wchodzimy do marketu, rzut oka na żółtą lub czerwoną etykietę staje się odruchem bezwarunkowym. To nie jest zwykłe oszczędzanie, to styl życia, w którym polowanie na tanie masło, kawę czy mleko urosło do rangi narodowego sportu. Wokół tej specyficznej cechy krajowego konsumenta wyrosła potężna gałąź gospodarki cyfrowej, która dawno przestała być tylko dodatkiem do handlu, a stała się osobną, prężną branżą.

Z danych YouGov Polska wynika, że aż **74 proc.** konsumentów w naszym kraju korzysta z przynajmniej jednej aplikacji mobilnej sieci handlowej. W ciągu zaledwie dwóch lat odsetek ten skoczył o **10 punktów procentowych**. Te cyfry pokazują coś więcej niż tylko zwykłą cyfryzację. Pokazują, że smartfon stał się dla nas cyfrowym portfelem z kuponami, bez którego zakupy tracą jakikolwiek sens. Liderzy rynku, tacy jak Biedronka, Lidl czy Rossmann, doskonale zrozumieli tę dynamikę, zamieniając proste programy lojalnościowe w zaawansowane machiny marketingowe.

Reklama

Od papierowej makulatury do cyfrowych gigantów

Przez dziesięciolecia polskie skrzynki pocztowe pękały w szwach od kilogramów kolorowych gazetek. Dziś ten model odchodzi w przeszłość, ustępując miejsca nowoczesnym agregatorom i aplikacjom do śledzenia cen, takim jak Blix, Moja Gazetka czy Gazetkowo. Statystyki nie litościwie obnażają ten trend: z cyfrowych agregatorów gazetek korzysta już **38 proc.** polskich kupujących. Co więcej, aplikacje mobilne niemal całkowicie zrównały się z tradycyjną telewizją jako główne źródło wiedzy o promocjach, notując wynik na poziomie **37,5 proc.** wobec **38,1 proc.** dla szklanego ekranu. Jeszcze niedawno telewizja była w tej materii bezkonkurencyjna, dziś cyfrowy smartfon depcze jej po piętach.

Biznes wyrósł na tym, że Polacy chcą mieć kontrolę nad każdym wydanym groszem. Jak podaje Grupa Blix w swoich analizach opartych na miliardach odsłon ofert, najczęściej wyszukiwanymi produktami w aplikacjach są towary pierwszej potrzeby: **masło, kawa i mleko**. Masło od lat dumnie utrzymuje pozycję lidera jako najbardziej wrażliwy cenowo punkt odniesienia dla portfeli. Klienci nie szukają już w aplikacjach luksusowych zachcianek, ale analizują koszyki pod kątem produktów o najwyższej zmienności cenowej.

Jak zarabia się na polskiej potrzebie oszczędzania?

Sklepy i niezależne platformy technologiczne zorientowały się błyskawicznie, że dane o tym, co nas kręci i co zamierzamy kupić, są warte fortunę. Rynek ten napędzają zaawansowane narzędzia analityczne oraz platformy retail media. Firmy dostarczające rozwiązania dla handlu wyliczają, że brak cyfryzacji w zarządzaniu promocjami potrafi kosztować sieci handlowe nawet **18 proc.** niższe zyski i o **21 proc.** mniejszą rentowność. Dlatego inwestuje się miliony w systemy, które w czasie rzeczywistym podsuwają nam powiadomienia o rabatach dokładnie wtedy, gdy spacerujemy alejką z wózkiem.

Reklama

To zjawisko stworzyło zupełnie nowe miejsca pracy dla analityków danych, specjalistów od targetowania behawioralnego i twórców aplikacji. Biznes związany z obsługa promocji przestał polegać na drukowaniu tańszych ulotek. Dzisiaj to czysta technologia. Algorytmy badają, czy wolisz kawę ziarnistą od rozpuszczalnej, i w odpowiednim momencie serwują spersonalizowany kupon w aplikacji. W ten sposób konsument ma poczucie, że wygrał z systemem i zaoszczędził, a sklep zyskuje lojalność klienta, który przy okazji dokupi inne, nieprzecenione towary.

Smart shopper jako stały element pejzażu gospodarczego

Warto zauważyć, że ta obsesja nie słabnie wraz z poprawą wskaźników makroekonomicznych. Choć okresy drastycznych skoków inflacyjnych mamy częściowo za sobą, nawyki Polaków zostały na stałe przeprogramowane. Z badań rynku wynika, że segment tak zwanych łowców promocji nie kurczy się, a smart shopping stał się powszechną normą społeczną. Kupowanie w obniżonych cenach przestało być wstydliwe czy zarezerwowane dla najuboższych. Dziś dumnie rozmawiamy o tym, ile udało nam się uciąć z rachunku przy kasie samoobsługowej.

Ten rynkowy głód okazji napędza cyfrową transformację handlu w tempie, jakiego nie oglądano w Europie od lat. Polskie podwórko stało się poligonem doświadczalnym dla innowacji mobilnych w segmencie retail. Dopóki masło i kawa pozostają symbolami narodowego testu portfela, aplikacje promocyjne i związane z nimi zaplecze technologiczne będą generować potężne zyski. W końcu dobrze zrobiony biznes to taki, który odpowiada na najgłębsze, codzienne potrzeby swoich klientów, a polska potrzeba płacenia mniej jest bez wątpienia jedną z najbardziej stabilnych siła napędowych naszej gospodarki.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )