Bogactwo niewidoczne w statystykach – mieszkanie po dziadkach, działka, rodzinny majątek.

Bogactwo niewidoczne w statystykach – mieszkanie po dziadkach, działka, rodzinny majątek.

Gdy analitycy gospodarczy śledzą wykresy inflacji, stóp procentowych i średniego wynagrodzenia, umyka im potężna, niewidoczna w comiesięcznych komunikatach GUS siła. Jest nią ukryty majątek pokoleniowy. W Polsce, gdzie przywiązanie do własności prywatnej od dekad pozostaje jednym z najwyższych w Europie , miliony gospodarstw domowych dyskretnie gromadzą kapitał, którego nie widać w klasycznych wskaźnikach zamożności. Nie chodzi tu o zasobne konta oszczędnościowe czy akcje giełdowe, ale o cegły, beton i ziemię. Mieszkania po dziadkach, parcele na obrzeżach miast czy rodzinne domy z lat osiemdziesiątych stają się fundamentem stabilności dla zupełnie nowego pokolenia.

Skala tego zjawiska zaczyna nabierać gigantycznych rozmiarów za sprawą nieubłaganej demografii. Według danych demograficznych osoby po sześćdziesiątym roku życia stanowią już ponad 25% polskiego społeczeństwa . Kraj nasz starzeje się dynamicznie, a liczba zgonów wyraźnie przewyższa liczbę nowo narodzonych dzieci czy nowo oddawanych lokali. Z analiz ekspertów rynku nieruchomości opartych na danych GUS wynika, że w ciągu roku z polskiego świata odchodzi około 406 tys. osób . Dla porównania, roczna produkcja deweloperska oscyluje wokół 134 tys. mieszkań . Te liczby oznaczają jedno: w nadchodzących latach na rynek wtórny trafi ogromna fala nieruchomości ze spadków.

Reklama

Niewidzialne miliony w spadkach

Szacuje się, że w najbliższych latach z rąk seniorów do młodszych pokoleń może przechodzić rocznie od 80 do 120 tys. mieszkań . To wolumen porównywalny z całą aktywnością deweloperów w kraju. Kiedy młody człowiek staje przed drzwiami mieszkania po zmarłych dziadkach w bloku z wielkiej płyty lub odbiera akt własności niewielkiej działki budowlanej kupionej przez rodziców trzydzieści lat temu, w żadnym oficjalnym rejestrze bogactwa narodowego nie pojawia się nagły skok wskaźników. Oficjalna statystyka widzi go często jako osobę o przeciętnych zarobkach, może nawet zmagającą się z rosnącymi kosztami najmu. Rzeczywistość bywa jednak zupełnie inna, bo brak konieczności spłaty trzydziestoletniego kredytu hipotecznego całkowicie zmienia układ sił finansowych.

Wielu ekonomistów słusznie zauważa, że ten wielki transfer pokoleniowy trwale podzieli młode społeczeństwo . Po jednej stronie stają ci, którzy zyskają solidny dach nad głową lub kapitał ze sprzedaży odziedziczonego lokalu. Po drugiej pozostają ci, którzy startują od zera, bez rodzinnego zaplecza w postaci nieruchomości. Przepaść ta nie wynika z aktualnej wydajności pracy czy przedsiębiorczości na rynku, ale z historii gromadzenia majątku przez poprzednie pokolenia, które w czasach transformacji lub tuż po niej za wszelką cenę dążyły do zakupu własnego „M”.

Działki i ziemia jako ukryta lokata

Poza samymi mieszkaniami w miastach, ogromnym, a zarazem trudnym do precyzyjnego oszacowania zasobem są grunty i działki. Rodzinne majątki rozsiane po mniejszych miejscowościach czy rekreacyjne parcele na wsiach latami czekały na lepsze czasy. Dziś, w obliczu rozlewania się aglomeracji miejskich i poszukiwania przez Polaków przestrzeni poza centrami miast, te zapomniane kawałki ziemi zyskują realną, często astronomiczną wartość. W statystykach urzędowych figurują one często jako ziemia rolna lub nieużytki o symbolicznej wartości podatkowej, podczas gdy ich faktyczna cena rynkowa pozwala na bezproblemowe sfinansowanie studiów dzieci albo wkładu własnego na budowę domu.

Reklama

To dziedzictwo buduje specyficzną poduszkę bezpieczeństwa. Osoba posiadająca w zanadrzu odziedziczoną działkę czy mały dom pod miastem inaczej negocjuje warunki pracy, odważniej zmienia zatrudnienie i mniej boleśnie odczuwa wahania koniunktury gospodarczej. Posiada bowiem aktywo ostateczne, które w kryzysowej sytuacji można upłynnić lub wykorzystać jako zabezpieczenie.

Jak zmieni się polska gospodarka?

Napływ setek tysięcy odziedziczonych nieruchomości powoli redefiniuje zasady gry . Popyt na kredyty hipoteczne przestaje być jedynym motorem napędowym rynku. Zamiast tego rośnie znaczenie rynku wtórnego, na którym pojawiają się lokale wymagające modernizacji, ale położone w świetnie skomunikowanych punktach starych osiedli . Zmienia się też struktura wydatków gospodarstw domowych – pieniądze, które dawniej w całości trafiałyby do banku w postaci comiesięcznych rat kredytowych, zostają w kieszeniach spadkobierców, zasilając konsumpcję, oszczędności lub inne formy inwestycji.

Bogactwo w Polsce przestaje być mierzalne wyłącznie pensją z umowy o pracę. Prawdziwa zasobność coraz częściej kryje się w kluczach do wysłużonego mieszkania po babci, w akcie notarialnym zapomnianej działki i w niewidocznych w urzędowych tabelach relacjach międzypokoleniowych. Zrozumienie tego mechanizmu pozwala pojąć, dlaczego pomimo trudnych warunków makroekonomicznych spora część społeczeństwa radzi sobie na rynku znacznie lepiej, niż wynikałoby to z surowych danych statystycznych.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )