Marża nie oznacza tego, co większość klientów myśli

Marża nie oznacza tego, co większość klientów myśli

Kiedy słyszysz w mediach, że duża sieć handlowa albo osiedlowy sklep zanotował kilkudziesięcioprocentową marżę na produktach, w głowie od razu pojawia się obraz przedsiębiorcy liczącego ogromne zyski. Często myślimy prosto: skoro towar kosztuje w hurcie 50 zł, a w sklepie 100 zł, to czysty zarobek handlowca wynosi równe 50 złotych, czyli rzekomo 50 procent. Sprawa wydaje się oczywista, wręcz bezczelnie prosta. Prawda bywa jednak zupełnie inna, a potoczne rozumienie tego pojęcia ma niewiele wspólnego z rzeczywistością finansową, w jakiej na co dzień poruszają się firmy.

Skąd bierze się to potężne nieporozumienie?

W powszechnej świadomości narzut i marża to dokładnie to samo. Wystarczy jednak zajrzeć do dowolnego podręcznika ekonomii albo zapytać księgowego, żeby szybko odkryć błąd w tym myśleniu. Narzut liczymy zawsze w stosunku do kosztów. Jeśli kupujesz coś za 50 zł i dajesz do tego kolejne 50 zł, żeby sprzedać to za 100 zł, Twój narzut wynosi 100 procent. Dodałeś bowiem do ceny zakupu równowartość tej kwoty.

Reklama

Marża działa zupełnie inaczej. Liczy się ją jako udział zysku w ostatecznej cenie sprzedaży, a nie w koszcie. Biorąc ten sam przykład: zarabiasz 50 zł na towarze kosztującym 100 zł, co daje nam marżę na poziomie dokładnie 50 procent. Różnica w mianowniku wydaje się drobiazgiem, ale całkowicie zmienia postać rzeczy. Ludzie bardzo często utożsamiają te dwa wskaźniki, przez co przypisują firmom marże, które w rzeczywistości są znacznie niższe albo dotyczą zupełnie innych mechanizmów księgowych.

Marża brutto to jeszcze nie czysta gotówka w kieszeni

Kolejny powszechny mit dotyczy tego, co dzieje się z pieniędzmi po transakcji. Wielu klientów uważa, że marża to czysty zysk właściciela, który może od razu przelać go na prywatne konto albo wydać na przyjemności. W praktyce mówimy zazwyczaj o marży brutto na konkretnym produkcie. Z tej kwoty przedsiębiorstwo musi opłacić całą masę kosztów stałych, bez których żaden biznes nie przetrwa ani tygodnia.

Wystarczy spojrzeć na strukturę kosztów w polskiej gospodarce. Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że przychody i koszty polskich firm idą łeb w łeb, a łączna skala obrotów musi pokryć ogromne wydatki operacyjne. Zanim z marży zostanie realny zysk netto, trzeba z niej opłacić:

Reklama
  • czynsz za wynajem lokalu handlowego lub biura,
  • składki na ubezpieczenia społeczne oraz pensje pracowników,
  • rachunki za prąd, ogrzewanie i media,
  • podatki oraz opłaty skarbowe,
  • koszty transportu, logistyki i obsługi systemów informatycznych.

Kiedy odliczymy te wszystkie pozycje, okazuje się, że z atrakcyjnie wyglądającej marży handlowej zostaje często zaledwie kilka procent czystego zysku. W ujęciu makroekonomicznym rentowność polskiego sektora przedsiębiorstw niefinansowych pokazuje, że ostateczny wynik netto to zupełnie inna skala niż marże pojedynczych towarów na sklepu półce.

Dlaczego firmy operują na wysokich narzutach?

Skoro marża wcale nie oznacza kokosów, dlaczego ceny w sklepach bywają tak wysokie w porównaniu do kosztów produkcji? Odpowiedź tkwi w ryzyku gospodarczym oraz zjawisku tzw. strat w towarach. Żaden produkt nie sprzedaje się w stu procentach. Część asortymentu niszczeje w magazynie, ulega przeterminowaniu, zostaje uszkodzona albo trafia na wyprzedaże z głębokim rabatem, żeby w ogóle odzyskać część zamrożonej gotówki.

Wysoki narzut na jednej dżinsowej bluzce czy modnym gadżecie musi sfinansować te towary, które zalegają na półkach i nigdy nie znajdą nabywcy. Klient widzi pojedynczy produkt i marżę rzędu kilkudziesięciu procent, ale nie widzi ryzyka, kosztów zwrotów konsumenckich czy prowizji dla platform sprzedażowych. W e-commerce dochodzą do tego jeszcze koszty darmowych dostaw i obsługi zwrotów, które potrafią skutecznie zjeść większość wypracowanej nadwyżki.

Świadomość finansowa zmienia perspektywę

Rozumienie mechanizmów rynkowych pozwala spojrzeć na codzienne zakupy i doniesienia gospodarcze z większym dystansem. Kiedy następnym razem usłyszzesz o rekordowych marżach w jakiejś branży, warto pamiętać, że za tymi liczbami stoją skomplikowane koszty stałe, ryzyko handlowe oraz podatki. Finanse rzadko bywają tak czarno-białe, jak sugerują pierwsze wrażenia, a precyzyjne liczenie odróżnia stabilnie działający biznes od firmy, która po roku działalności musi ogłosić upadłość z powodu prostej pomyłki w arkuszu kalkulacyjnym.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus (0 )