Co oznacza „drogi pieniądz” dla zwykłego człowieka?

Co oznacza „drogi pieniądz” dla zwykłego człowieka?

W finansowych wiadomościach co jakiś czas przewija się termin, który brzmi cokolwiek abstrakcyjnie. Słyszymy o zacieśnianiu polityki monetarnej, kosztie kapitału albo po prostu o tym, że pieniądz staje się drogi. Zwykle kojarzy nam się to z gładkimi garniturami analityków debatujących w telewizyjnych studiach nad decyzjami Rady Polityki Pieniężnej. Tyle że w praktyce ta cała makroekonomia bardzo szybko uderza w nasze portfele, kiedy idziemy do sklepu, rozważamy zakup mieszkania albo próbujemy odłożyć coś na czarną godzinę.

Co tak naprawdę oznacza sytuacja, w której kapitał drożeje? Najprościej rzecz ujmując, droga waluta to taka, której pożyczenie dużo kosztuje. Kiedy bank centralny podnosi stopy procentowe – albo gdy rynkowe wskaźniki szybują w górę – pożyczanie przestaje być tanie. Banki komercyjne muszą płacić więcej za pozyskanie środków, więc naturalnie przekładają te koszty na klientów indywidualnych oraz firmy. Przypomina to sytuację w sklepie spożywczym, do którego nagle zaczynają dostarczać mniej towaru – ceny idą w górę, a na zakupy mogą pozwolić sobie tylko ci, którzy mają głębsze kieszenie.

Reklama

Pierwszym i najbardziej bolesnym objawem drogiego pieniądza jest sytuacja kredytobiorców. Jeśli masz zobowiązanie o zmiennym oprocentowaniu opartym na stawkach takich jak WIBOR, każda podwyżka stóp oznacza wyższą ratę. W warunkach restrykcyjnej polityki monetarnej comiesięczne obciążenia potrafią wzrosnąć o kilkaset złotych, co boleśnie weryfikuje domowe budżety. Co więcej, drastycznie kurczy się zdolność kredytowa. Banki, badając nasze wnioski, stają się znacznie bardziej ostrożne. Kwota, jaką jeszcze niedawno można było pożyczyć na zakup mieszkania, nagle okazuje się poza zasięgiem, co widać po nastrojach na rynku nieruchomości.

Z drugiej strony, medal ma też drugą stronę, co odczuwają oszczędzający. Kiedy pieniądz jest drogi, banki chętniej płaczą za powierzone im oszczędności, bo desperackie poszukiwanie płynności na rynku zmusza je do podbijania oprocentowania lokat i kont oszczędnościowych. Osoby, które mają zgromadzony kapitał gotówkowy, wreszcie mogą liczyć na realny zwrot z bezpiecznych przystani, takich jak obligacje skarbowe czy depozyty. Dla kogoś, kto nie ma długów i systematycznie odkłada środki, środowisko wysokich kosztów finansowania bywa wręcz korzystne – oczywiście pod warunkiem, że inflacja nie zjada tych zysków w ekspresowym tempie.

Drogi pieniądz zmienia również rzeczywistość wokół nas w sposób mniej bezpośredni, choć równie dotkliwy. Firmy, które chcą inwestować, rozwijać się, kupować nowe maszyny czy zatrudniać ludzi, muszą sięgać po droższe kredyty obrotowe i inwestycyjne. Skoro pozyskanie kapitału z zewnątrz kosztuje krocie, przedsiębiorstwa ograniczają wydatki. Hamują nowe projekty, a w skrajnych przypadkach tną koszty pracy i rezygnują z rekrutacji. Gospodarka zwalnia, bo w krwioobiegu krąży mniej świeżego, taniego paliwa do wzrostu.

Reklama

Warto też pamiętać, że wysokie stopy procentowe to zazwyczaj lekarstwo stosowane przez banki centralne na chorobę, jaką jest inflacja. Kiedy wszystko wokół drożeje, celem drogiego pieniądza jest schłodzenie rozgrzanych głów konsumentów – zmuszenie nas do ograniczenia zakupów, żeby popyt spadł, a ceny przestaly rosnąć. Zwykły człowiek płaci więc podwójną cenę: najpierw w postaci drożyzny w sklepach, a potem w postaci droższego dostępu do finansowania, które ma tę drożyznę powstrzymać.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )