Ile kosztuje jeden dzień działania polskiej ochrony zdrowia?

Ile kosztuje jeden dzień działania polskiej ochrony zdrowia?

Gdy słyszymy o miliardach złotych w budżecie państwa, w naszej głowie najczęściej pojawia się wielka, abstrakcyjna plama. Liczby te przerastają ludzką wyobraźnię, bo na co dzień operujemy portfelami, w których kwoty rzędu kilkuset czy kilku tysięcy złotych mają konkretny zapach i ciężar. Co jednak dzieje się w momencie, gdy te wielkie państwowe gigantyczne sumy rozmienimy na drobne i podzielimy przez zwykły, szary kalendarzowy dzień?

Zgodnie z najnowszymi danymi Głównego Urzędu Statystycznego oraz Narodowego Rachunku Zdrowia, całkowite bieżące wydatki na ochronę zdrowia w Polsce zamknęły się w ubiegłym roku kwotą około **348 miliardów złotych**. Ta gigantyczna suma obejmuje zarówno publiczne pieniądze z Narodowego Funduszu Zdrowia i budżetu państwa, jak i prywatne wydatki Polaków na leki, prywatne wizyty czy badania z własnej kieszeni. Podzielmy to przez **365 dni** w roku. Wynik poraża. Jeden dzień funkcjonowania polskiej machiny medycznej kosztuje około **950 milionów złotych**.

Reklama

Niemal miliard złotych. Codziennie. Równo o północy licznik bije od nowa, a system potrzebuje setek milionów, żeby szpitale nie wyłączyły prądu, karetki wyjechały do wezwań, onkolodzi podali chemię, a apteki wydały refundowane leki. To kwota, która w ułamku sekundy pokazuje skalę wyzwania, przed jakim stoimy jako społeczeństwo.

Co dokładnie dzieje się za tę kwotę w ciągu dwudziestu czterech godzin? Największa część tego finansowego tortu tradycyjnie ląduje w szpitalach. Zgodnie ze statystykami GUS, lecznictwo stacjonarne pochłania ponad 40 procent wszystkich środków. Oznacza to, że sam pobyt pacjentów na oddziałach, operacje, nocne dyżury lekarzy i pielęgniarek kosztują nas każdego dnia grubo ponad **350 milionów złotych**. Kolejne potężne strumienie płyną do przychodni POZ, specjalistów, na zakup coraz droższych leków oraz programów ratujących życie.

Warto też spojrzeć na to, jak te koszty rosną w oczach. Jeszcze kilka lat temu wydawaliśmy na zdrowie znacznie mniej, ale presja demograficzna, starzejące się społeczeństwo, rosnące koszty pracy personelu medycznego oraz drożejące technologie sprawiają, że rachunek stale puchnie. Rządowe plany na kolejne lata zakłócają spokój ministrów finansów, bo tradycyjna składka zdrowotna dawno przestala wystarczać na pokrycie bieżących apetytów systemu. Dziury budżetowe zasypywane są wielomiliardowymi dotacjami z budżetu państwa, co z kolei oznacza, że zdrowie musi bezpośrednio konkurować o każdą złotówkę z edukacją, drogami czy obronnością.

Reklama

Kiedy następnym razem usłyszysz w wiadomościach o kolejnych sporach o miliardy dla NFZ albo o tym, że szpitale generują milionowe zadłużenia, spójrz na to przez pryzmat tej jednej codzienne kwoty. Miliard złotych na dobę to cena, jaką polskie państwo i sami pacjenci płacą za to, by w razie nagłego wypadku czy przewlekłej choroby ktokolwiek podał nam pomocną dłoń. Pytanie brzmi nie tylko o to, skąd brać na to pieniądze w kolejnych latach, ale też czy te gigantyczne fundusze są wydawane tak, jak powinny.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )