Dantejskie sceny w Poznaniu. Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego piszą do premiera i prezydenta

Dantejskie sceny w Poznaniu. Mieszkańcy Osiedla Maltańskiego piszą do premiera i prezydenta

Zamiast spokojnego poranka były krzyki, blokady i policyjne kordony. W środę, 2 września 2026 roku, na poznańskim Osiedlu Maltańskim doszło do drugiej już siłowej eksmisji, która wstrząsnęła całą Polską. Komornik w obstawie policji usunął z posesji mieszkankę i jej 15-letniego syna, którzy spędzili tam kilkadziesiąt lat. Akcja natychmiast przerodziła się w awanturę z udziałem aktywistów i polityków. Wylegitymowano ponad 60 osób, a dwie zostały poszkodowane. Sytuacja na miejscu stała się na tyle napięta, że echa wydarzeń szybko dotarły do Sejmu i najwyższych władz w państwie.

Skąd wziął się ten ostry konflikt? Korzenie sporu tkwią głęboko w historii i zmianach własnościowych. Teren o powierzchni około 12,2 hektara przy ulicy Warszawskiej przez dekady był domem dla dziesiątek rodzin. W styczniu 2026 roku poznańska parafia św. Jana Jerozolimskiego za Murami zdecydowała się sprzedać te grunty deweloperowi JHM Development z grupy Mirbud za gigantyczną kwotę 421 mln zł. Nowy właściciel planuje postawić tam osiedle na blisko 2 tysiące mieszkań. Problem w tym, że na działkach wciąż stoją domy zbudowane przez tutejszych mieszkańców i ich przodków.

Reklama

Gdy komornik zaczął egzekucję, a domy zaczęły być niszczone, społeczność nie wytrzymała. Stowarzyszenie „Maltańskie Nasz Dom” wystosowało oficjalne listy do prezydenta Karola Nawrockiego oraz premiera Donalda Tuska. W pismach wybrzmiewa potężna desperacja. Mieszkańcy wskazują, że na szali jest los około 200 rodzin. Obawiamy się bezdomności – alarmują wprost w swoich apelech.

Zderzenie wielkiego biznesu z lokalną rzeczywistością

Włodarze miasta z prezydentem Jackiem Jaśkowiakiem na czele mierzą się z ogromną falą krytyki. Mieszkańcy zarzucają samorządowi całkowitą znieczulicę i odrzucanie wszelkich wniosków pomocowych, które trafiały do urzędu od ponad dwóch lat. Z kolei władze Poznania i przedstawiciele inwestora odpierają zarzuty, wskazując na legalność działań oraz próby wcześniejszego dialogu z lokatorami. Atmosfera gęstnieje z dnia na dzień, a sprawa podzieliła opinię publiczną. Jedni widzą w tym bezwzględną batalię deweloperską kosztem zwykłych ludzi, drudzy przypominają o skomplikowanych kwestiach prawnych i prawie własności.

Fakt, że sprawa trafiła bezpośrednio na biurko premiera i prezydenta, pokazuje, że lokalny zatarg urasta do rangi ogólnokrajowego problemu społecznego. Ludzie, którzy przez lata płacili podatki i dbali o tę infrastrukturę, czują się oszukani przez państwo i Kościół. Czy presja polityczna zmusi samorząd do wypracowania jakiegokolwiek kompromisu? Na razie setki osób z niepokojem patrzą w przyszłość, zadając sobie pytanie, czy następnego dnia to nie pod ich drzwiami pojawią się funkcjonariusze.

Reklama

Źródło: Nieruchomości businessinsider.com.pl

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )