
Kryzys na rynku nieruchomości w USA. Dziesiątki tysięcy zerwanych umów
Amerykański rynek nieruchomości mierzy się z falą rezygnacji z zakupów. Najnowsze dane zebrane przez agencję Redfin pokazują, że tylko w grudniu ubiegłego roku niedoszli właściciele wycofali się z około 40 tysięcy umów zakupu mieszkań. Oznacza to, że aż 16,3% transakcji będących na etapie umowy przedwstępnej ostatecznie nie doszło do skutku. To najwyższy wskaźnik rezygnacji dla ostatniego miesiąca roku w historii statystyk sięgających 2017 roku.
Eksperci wskazują, że sytuacja ta nie jest dziełem przypadku, lecz odzwierciedleniem głębszych zmian strukturalnych na rynku. Kupujący zyskali bowiem coś, czego nie mieli od lat – realny wybór i przewagę negocjacyjną. Liczba dostępnych domów i mieszkań rośnie, a sprzedający muszą liczyć się z kaprysami klientów, którzy bez żalu porzucają podpisane dokumenty, jeśli znajdą ciekawszą ofertę.
Dlaczego Amerykanie rezygnują z zakupów?
Głównymi winowajcami pozostają wciąż wysokie koszty kredytów hipotecznych oraz ceny nieruchomości, które mocno nadwyrężają domowe budżety. Nawet jeśli klient początkowo zdecyduje się na złożenie oferty, chłodna kalkulacja z doradcą finansowym często studzi jego zapał. Wiele osób orientuje się w ostatniej chwili, że miesięczna rata kredytu pochłonie zbyt dużą część pensji.
Warto też zwrócić uwagę na mechanizmy, jakimi posługują się kupujący. Bardzo często rezygnacja następuje pod przykrywką drobnych usterek wykrytych podczas inspekcji technicznej budynku. Choć formalnym powodem odstąpienia od umowy staje się na przykład nieszczelny dach czy problem z instalacją, prawdziwym motywem bywa zwykły strach przed długoterminowym zobowiązaniem finansowym lub znalezienie tańszego lokalu obok.
Nierówność na rynku. Sprzedający czekają na klienta
W niektórych regionach Stanów Zjednoczonych sytuacja jest szczególnie trudna dla właścicieli nieruchomości. Przykładowo w Atlancie odsetek zerwanych transakcji wyniósł w analizowanym okresie aż 22,5%, a wysoko plasowały się również Jacksonville czy San Antonio. W tych miastach liczba sprzedających wyraźnie przewyższa liczbę zainteresowanych kupnem, co spędza sen z powiek pośrednikom.
Zjawisko to pokazuje, że dawna dynamika, w której to właściciel dyktował twarde warunki, powoli odchodzi w przeszłość. Obecny rynek staje się coraz bardziej selektywny, a stabilizacja cen oraz lekkie wahania stóp procentowych wymuszają na obu stronach większą elastyczność. Dla samych kupujących to jednak rzadka okazja, by dyktować warunki i bez obaw negocjować korzystne ustompimenta.
Źródło: www.fxmag.pl

