Wszystkie biznesy które muszą działać żeby powstał zwykły chleb

Wszystkie biznesy które muszą działać żeby powstał zwykły chleb

Gdy sięgasz w piekarni po świeży, pachnący bochenek chleba, rzadko zastanawiasz się nad tym, ile kół zębatych musiało się w sobie zazębić, żeby ten produkt trafił na półkę. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego średnia detaliczna cena pieczywa mieszanego oscyluje wokół 11 zł za kilogram. Za tą kwotą stoi jednak skomplikowany ekosystem dziesiątek niezależnych biznesów, z których każdy dokłada swoją cegiełkę, technologię i marżę.

Wszystko zaczyna się głęboko pod ziemią i w fabrykach chemicznych. Zanim ziarno pszenicy czy żyta trafi do gleby, ktoś musi wyprodukować nawozy sztuczne, środki ochrony roślin oraz dostarczyć ciężki sprzęt rolniczy. Tradycyjne gospodarstwo rolne kupuje ciągniki, zamawia paliwo stacji benzynowych i korzysta z zaawansowanych systemów nawigacji satelitarnej, które optymalizują siew. Rolnik nie działa w próżni – kupuje kwalifikowany materiał siewny od wyspecjalizowanych hodowców roślin, którzy latami pracują nad odmianami odpornymi na susze czy choroby.

Reklama

Gdy zboże dojrzeje, na polach pojawia się kolejny biznes: wyspecjalizowani usługodawcy rolniczymi kombajnami. Zebrane ziarno trafia do skupów zbóż i elewatorów zbożowych. To potężne podmioty magazynowe, które muszą ziarno osuszyć, oczyścić i przetestować w laboratoriach pod kątem wilgotności oraz zawartości białka. Tutaj w grę wchodzi branża logistyczna, ponieważ transport zboża z tysięcy małych i dużych gospodarstw do centralnych punktów wymaga tysięcy kursów ciężarówek.

Z elewatorów surowiec jedzie do młynów. Młynarstwo to dziś zaawansowany technologicznie przemysł, a nie mały wiatrak z bajki. Młyny mielą ziarno na mąkę o konkretnych parametrach wypiekowych, takich jak słynny typ 500 czy 720. Co ciekawe, jak wskazują eksperci rynku rolnego, sama mąka odpowiada zazwyczaj za około 17 proc. ostatecznej ceny chleba. Reszta to koszty, które generują zupełnie inne branże.

W tym momencie w grę wchodzi potężny łańcuch dostaw energii. Piekarnie przemysłowe i rzemieślnicze zużywają ogromne ilości gazu ziemnego oraz energii elektrycznej do zasilania potężnych pieców i komór fermentacyjnych. Koszty te w ostatnich latach rosły skokowo, obciążając budżety zakładów. Do tego dochodzi przemysł opakowań: papierowe torby, folie zabezpieczające, etykiety z kodami kreskowymi oraz palety drewniane, na których chleb podróżuje.

Reklama

Samo pieczenie to sztuka, w której uczestniczą producenci drożdży piekarskich lub firmowych zakwasów, dostawcy soli, a czasem dodatków w postaci ziaren słonecznika czy dyni sprowadzanych z zagranicy. Gotowy bochenek trzeba dostarczyć do klientów. Tutaj włączają się firmy transportowe dysponujące flotą samochodów ciężarowych z kontrolowaną temperaturą, spółki paliwowe oraz serwisanci floty aut.

Ostatnim ogniwem jest handel detaliczny – od małych osiedlowych sklepików po gigantyczne sieci supermarketów. One również muszą opłacić czynsze, systemy kasowe, oprogramowanie magazynowe, chłodziarki i pracowników. Dopiero gdy zsumujemy pracę rolnika, laboranta, chemika, spedytora, młynarza, energetyka, piekarza i handlowca, otrzymujemy zwykły bochenek chleba, po który codziennie sięga blisko połowa Polaków.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )