Ile kosztuje Polaka utrzymanie systemu emerytalnego?

Ile kosztuje Polaka utrzymanie systemu emerytalnego?

Gdy słyszymy o setkach miliardów złotych krążących w budżecie państwa, liczby te często pozostają dla nas jedynie abstrakcyjnymi pozycjami w serwisach informacyjnych. Dopiero kiedy zestawimy je z naszymi portfelami, obraz staje się o wiele bardziej wyraźny. Z najnowszych danych i analiz ekonomicznych wynika bowiem wprost, ile tak naprawdę kosztuje każdego z nas utrzymanie polskiego systemu emerytalnego. Rrachunek, który wystawia nam państwo, rośnie z roku na rok.

Ile wynosi faktyczny rachunek od państwa?

Zgodnie z raportem Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) zatytułowanym „Rachunek od państwa”, całkowite wydatki publiczne w Polsce osiągnęły poziom przekraczający 53 tysiące złotych na jednego mieszkańca. Lwią część tej kwoty stanowią właśnie transfery związane z zabezpieczeniem na starość. Jak pokazują szczegółowe wyliczenia analityków, sam koszt utrzymania systemu emerytur i rent w przeliczeniu na jedną osobę (per capita) wyniósł 13 900 zł rocznie.

Reklama

Dla lepszego zrozumienia tej skali warto dodać, że wydajemy na ten cel znacznie więcej niż na inne kluczowe obszary państwowe. Dla porównania, na ochronę zdrowia przeznaczamy średnio ponad 6,1 tys. zł na mieszkańca, na bezpieczeństwo i sprawiedliwość około 6 tys. zł, a na edukację i naukę w granicach 5,5 tys. zł. System emerytalny pochłania więc więcej środków niż szkoła i szpital razem wzięte.

Skąd biorą się te koszty i dlaczego składki nie wystarczają?

Mechanizm polskiego systemu opiera się na prostym założeniu: pracujący składają się na świadczenia osób, które zakończyły już aktywność zawodową. Sytuacja na rynku pracy przez długi czas była stabilna, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych notował wysokie wpływy ze składek – w ubiegłym roku było to aż 541,7 mld zł. Wydatki Funduszu Ubezpieczeń Społecznych (FUS) są jednak gigantyczne i przekraczają pół biliona złotych, z czego miażdżąca większość, bo około 89% (czyli blisko 444 mld zł), wędruje bezpośrednio na wypłaty świadczeń.

Mimo że pracujący płacą składki, system nie bilansuje się sam z siebie. Z tego powodu budżet państwa regularnie musi dopłacać do brakujących kwot. Dotacja z budżetu państwa do FUS w ostatnich latach oscyluje w granicach kilkudziesięciu miliardów złotych rocznie, co stanowi dodatkowe obciążenie dla podatników – niezależnie od tego, czy opłacają oni składki pracownicze, czy prowadzą własny biznes.

Reklama

Demografia bezlitosna dla portfeli

Głównym powodem, dla którego utrzymanie systemu staje się coraz droższe, jest struktura ludnościowa Polski. Społeczeństwo szybko się starzeje. Liczba emerytów i rencistów pobierających świadczenia z samego ZUS-u stabilnie utrzymuje się na poziomie blisko 8 milionów osób. Gdy na jednego emeryta przypada coraz mniej osób w wieku produkcyjnym, presja finansowa na każdego pracującego Polaka automatycznie rośnie.

Co więcej, międzynarodowe analizy, takie jak coroczny raport Mercer CFA Institute (Global Pension Index), oceniewają polski system emerytalny dość surowo, przyznając mu oceny w okolicach „trójki z minusem”. Eksperci zwracają uwagę, że stabilność całego mechanizmu jest zagrożona przez relatywnie niski wiek emerytalny oraz niewystarczający poziom dobrowolnego oszczędzania na prywatną jesień życia, co zmusza państwo do ciągłego ratowania budżetu FUS.

Kiedy więc spojrzymy na kwotę blisko 14 tysięcy złotych rocznie, którą statystycznie przeznaczamy z publicznej kasy na utrzymanie seniorów, widać wyraźnie, że system emerytalny to najdroższa machina państwowa w Polsce. Bez głębszych zmian demograficznych lub strukturalnych, ciężar ten z pewnością nie będzie maleć.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )