Działka budowlana – dlaczego kawałek ziemi może być tak drogi?

Działka budowlana – dlaczego kawałek ziemi może być tak drogi?

Przeglądając ogłoszenia z gruntami pod budowę domu, nietrudno o lekki szok termiczny. Kawałek pustej ziemi, czasem zarośnięty trawą i wymagający wykarczowania krzaków, potrafi kosztować tyle, co gotowe mieszkanie w mniejszym mieście albo luksusowy samochód z salonu. W Warszawie średnie ceny za działki w co lepszych lokalizacjach potrafią zbliżać się do miliona złotych za kilkaset metrów kwadratowych, a w mniejszych aglomeracjach stawki też niespecjalnie skłaniają do optymizmu. Dlaczego tak się dzieje? Przecież ziemia to po prostu kawałek natury, którego w teorii w Polsce nie brakuje.

Odpowiedź na to pytanie wcale nie leży w kaprysach sprzedających, ale w ekonomii, prawie i czystej logistyce. Jak celnie zauważają eksperci z rynku nieruchomości, z Katarzyną Kuniewicz z Otodom na czele, grunt pod stopami to absolutny fundament każdego procesu budowlanego, którego nie da się po prostu dorobić na taśmie produkcyjnej. Skoro podaż jest ograniczona, a chętnych nie ubywa, prawa rynku robią swoje.

Reklama

Magia lokalizacji i koszty ukryte w trawie

Najważniejszym czynnikiem windującym cenę jest oczywiście położenie. Płacisz nie za sam piasek i glinę, ale za czas, który zyskujesz, mając blisko sklep, szkołę dla dzieci, przychodnię czy wreszcie drogę prowadzącą do miejsca pracy. Działka w szczerym polu, do której prowadzi jedynie polna droga, będzie tania, ale koszty doprowadzenia do niej prądu, wody czy zrobienia szamba lub kanalizacji mogą szybko zweryfikować te oszczędności.

Warto też pamiętać o stopniu uzbrojenia terenu. Działka, która ma już w granicy prąd, wodę, gaz i kanalizację, jest wyceniana znacznie wyżej niż ta, na której wszystko trzeba zaczynać od zera. Samodzielne ciągnięcie kilkuset metrów kabli czy rur potrafi zrujnować budżet przeznaczony na fundamenty.

Prawo, paragrafy i rewolucjonalizacja planowania

Przez długie lata jednym ze sposobów na zdobycie tańszego gruntu był zakup pola rolnego i próba jego odrolnienia. Dziś te czasy odchodzą w przeszłość. Nowelizacja ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym mocno zmieniła zasady gry na rynku. Wprowadzenie planów ogólnych gmin sprawiło, że proces przekształcania gruntów stał się niezwykle restrykcyjny, a tysiące działek w całym kraju mogły z dnia na dzień stracić swój potencjał budowlany.

Reklama

Efekt? Działki, które mają już w pełni uregulowany status prawny, miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego (MPZP) albo chociaż ważne warunki zabudowy, stały się towarem deficytowym. Właściciele takich gruntów doskonale o tym wiedzą, dlatego trzymają wysokie ceny, wiedząc, że popyt napędzany jest również przez deweloperów szukających bezpiecznej przystani dla kapitału.

Klimat inwestycyjny i ucieczka przed inflacją

Ziemia od zawsze była uznawana za jedno z najbezpieczniejszych aktywów. Kiedy gospodarka drży, a pieniądz traci na wartości przez inflację, nieruchomości gruntowe nie tracą swojej fizycznej formy. Ludzie majętni, fundusze oraz mniejsi inwestorzy chętnie lokują gotówkę w ziemię, traktując ją jako polisę na przyszłość. To sprawia, że nawet w okresach, kiedy rynek kredytów hipotecznych zwalnia, a sprzedaż mieszkań notuje zadyszkę, ceny dobrze zlokalizowanych działek potrafią trzymać się mocno lub wręcz rosnąć.

Kawałek ziemi pod budowę domu bywa drogi nie dlatego, że ktoś tak sobie wymyślił w ogłoszeniu. To wypadkowa kurczących się zasobów dobrze położonych terenów, restrykcyjnego prawa budowlanego, kosztów infrastruktury oraz faktu, że ziemi po prostu nie da się powiększyć. Zanim zdecydujesz się na zakup, warto dokładnie sprawdzić nie tylko sam metraż, ale przede wszystkim dokumenty w urzędzie gminy, bo to one ostatecznie decydują o tym, czy Twój wymarzony dom rzeczywiście tam powstanie.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )