Biznes ukryty za tanim biletem lotniczym

Biznes ukryty za tanim biletem lotniczym

Klikasz w wyszukiwarkę, wpisujesz trasę i oczom ukazuje się nagłówek: lot do ciepłych krajów za **39 zł**. W pierwszej chwili myślisz, że to błąd systemu albo sprytny chwyt marketingowy. Kupujesz, pakujesz plecak w wyznaczony przez przewoźnika wymiar i wydaje Ci się, że oszukałeś system. Prawda jest jednak taka, że to system sprytnie ułożył klocki tak, abyś na koniec wydał znacznie więcej, niż planowałeś. Tanie linie lotnicze dawno przestały zarabiać głównie na przewożeniu ludzi z punktu A do punktu B.

Zjawisko to w branży finansowej i lotniczej określa się mianem przychodów pozalotniczych, czyli z angielskiego **ancillary revenue**. Według danych publikowanych w cyklicznych raportach rynku lotniczego, dla największych graczy niskokosztowych w Europie, takich jak **Ryanair** czy **Wizz Air**, sprzedaż samych biletów to od dawna tylko połowa, a czasem nawet mniej niż połowa sukcesu finansowego. Reszta domowego budżetu przewoźnika dopinana jest za pomocą sprytnie poukrywanych mechanizmów.

Reklama

Jak działa iluzja taniego latania?

Model biznesowy współczesnego taniego latania opiera się na prostym zabiegu psychologicznym. Produkt podstawowy, czyli surowe miejsce siedzące w samolocie, jest oferowany po kosztach lub wręcz poniżej nich, aby przyciągnąć masowego klienta. Dopiero w trakcie procesu rezerwacji zaczyna się prawdziwy taniec finansowy. Każdy dodatkowy element, który tradycyjnie był w cenie biletu, teraz staje się osobną usługą:

  • rezerwacja konkretnego miejsca obok towarzysza podróży,
  • dodatkowy lub większy bagaż podręczny wrzucany do luku,
  • priorytetowe wejście na pokład,
  • ubezpieczenie podróżne,
  • nawet tak prozaiczne rzeczy jak wydrukowanie karty pokładowej na lotnisku.

Gdy zsumujesz te drobne kwoty, okaże się, że bilet za 39 zł po dodaniu podstawowych wygód kosztuje nagle **250 zł** lub więcej. W skali miliony przewożonych pasażerów rocznie dają to gigantyczne kwoty, które decydują o tym, czy linia notuje zyski, czy straty.

Pieniądze leżą też na ziemi

Mało kto zdaje sobie sprawę, że spore zyski generują nie sami pasażerowie na pokładzie, ale relacje linii lotniczych z władzami lokalnymi i operatorami portów lotniczych. Często mniejsze, regionalne lotniska dopłacają przewoźnikom za to, by ci w ogóle lądowali w ich regionie. Biznes polega na tym, że turyści zostawiają w okolicy – w hotelach, restauracjach i sklepach – znacznie więcej pieniędzy, niż wynosi koszt ewentualnych subwencji czy zniżek w opłatach lotniskowych. To mechanizm naczyń połączonych, w którym samorządy traktują tanie linie jak machiny napędzające lokalną gospodarkę.

Reklama

Do tego dochodzą opłaty za usługi finansowe. Podczas płatności kartą na stronie przewoźnika systemy potrafią doliczyć prowizje, a sprzedaż na pokładzie – od zdrapek, przez perfumy, aż po kanapki i napoje – ma marże, o jakich tradycyjne sklepy mogą pomarzyć. Przestrzeń w kabinie samolotu jest wykorzystywana jako latający słup ogłoszeniowy.

Kolejnym elementem układanki są sami dostawcy paliwa, leasingodawcy samolotów oraz rosnące koszty regulacyjne. Ponieważ marże w tej branży są wyjątkowo cienkie – Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (**IATA**) szacuje średni czysty zysk na jednego pasażera na zaledwie około **7 dolarów** w skali globalnej – linie lotnicze muszą szukać każdej możliwej oszczędności i dodatkowego źródła dochodu. Stąd śrubowanie norm dotyczących bagażu, automatyzacja odpraw i minimalizowanie liczby pracowników naziemnych.

Co to oznacza dla nas?

Podróżowanie stało się powszechne jak nigdy dotąd, a dostęp do świata jest na wyciągnięcie ręki. Warto jednak pamiętać, że darmowych obiadów nie ma. Kupując najtańszy bilet, godzimy się na grę według reguł gigantów transportowych. Jeśli z góry wkalkulujesz w budżet podróży koszty dodatkowego bagażu i nie dać się zaskoczyć ukrytym opłatom na ostatnim etapie rezerwacji, tanie latanie nadal pozostaje świetnym narzędziem do odkrywania świata. Warto jednak wiedzieć, za co tak naprawdę płacimy.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )