
Cięcia, spadek kosztów i nowe otwarcie. JSW walczy o przetrwanie z planem na dekadę
Jastrzębska Spółka Węglowa ma za sobą niezwykle trudny czas, naznaczony wielomiliardowymi stratami i kapryśnym rynkiem surowców. Zarząd wraz z radą nadzorcą zdecydował się na ruch, który ma zadecydować o być albo nie być węglowego giganta. Przyjęto oficjalny Program Naprawczy na lata 2026-2035, który dotyka zarówno samej matki, jak i kluczowych spółek zależnych, w tym borykającego się z problemami JSW Koksu.
Nowa strategia nie owija w bawełnę. Sytuacja finansowa wymusiła twarde decyzje. W samym pierwszym półroczu strata netto Grupy JSW wyniosła 1,04 mld zł, choć był to wynik nieco lepszy niż w analogicznym okresie poprzedniego roku. Aby zatrzymać ten trend, spółka musi ciągnąć koszty za sznureczki tam, gdzie to tylko możliwe.
Co zakłada nowy plan dla JSW?
Głównym założeniem programu jest drastyczne zbicie kosztów wydobycia. W 2025 roku gotówkowy koszt wydobycia jednej tony węgla wynosił aż 738,02 zł, co przy sporych wahaniach cenowych na rynkach międzynarodowych stawiało rentowność pod dużym znakiem zapytania. Nowy plan celuje w obniżenie tej kwoty do 587,86 zł za tonę już w 2026 roku, a do 2029 roku koszt ten ma spaść do poziomu 560,16 zł. Oznacza to redukcję o ok. 24 proc. w ciągu zaledwie czterech lat.
Jak zamierzają to osiągnąć? Przede wszystkim poprzez optymalizację operacyjną i dyscyplinę finansową. W latach 2026-2029 średnioroczne nakłady inwestycyjne zostaną ograniczone do około 2 mld zł. Spółka sięga też po kroki doraźne, takie jak pozyskiwanie przedpłat od klientów, odroczenie płatności składek wobec ZUS czy sprzedaż wybranych nieruchomości i aktywów niemających kluczowego znaczenia dla podstawowej działalności.
Zatrudnienie i wydobycie pod nowym kątem
Najwięcej emocji w regionie budzi jednak kwestia struktury zatrudnienia. Plan zakłada dostosowanie liczby pracowników do realnych potrzeb produkcyjnych. Szacuje się, że w ramach procesów restrukturyzacyjnych z JSW może odejść około 4200 osób, co sprawi, że liczba zatrudnionych w samej spółce spadnie z ponad 20 tysięcy do niespełna 16 tysięcy pracowników. Proces ten ma przebiegać z wykorzystaniem osłon socjalnych, takich jak urlopy górnicze czy odprawy.
Mniejsza załoga ma jednak wydobywać więcej surowca, a przede wszystkim lepiej zarządzać jego jakością. Plan zakłada wzrost całkowitej produkcji węgla z 13 mln ton w 2025 roku do 14 mln ton w 2029 roku, a w perspektywie 2035 roku ma to być już 14,1 mln ton. Co najważniejsze, rosnąć ma udział strategicznego węgla koksowego, który jest kluczowy dla hutnictwa – z ok. 85 proc. do nawet 94 proc. w strukturze wydobycia.
Wyzwania wokół JSW Koks
Osobnym rozdziałem programu jest sytuacja w JSW Koks, która ze względu na słabsze otoczenie rynkowe mocno ciążyła w bilansach całej grupy. Przypomnijmy, że spółka ta zarządza trzema koksowniami (Przyjaźń, Radlin, Jadwiga) o łącznej zdolności około 3-3,5 mln ton rocznie. Olbrzymie odpisy aktualizujące na majątek rzędu niemal 1,2 mld zł dokonywane na początku roku pokazały skalę problemu. Teraz program naprawczy zakłada stabilizację produkcji koksu na poziomie ok. 3,4 mln ton rocznie oraz bezwzględną dyscyplinę kosztową w tym segmencie.
Przed zarządem i załogą JSW stoi gigantyczne wyzwanie logistyczne i społeczne. Dziesięcioletnia perspektywa ma przekształcić tradycyjnego, obciążonego kosztami kolosa w elastyczną organizację, zdolną przetrwać zawirowania na rynkach surowcowych bez oglądania się na ciągłe wsparcie z zewnątrz. Sukces tego planu zależy jednak od konsekwencji w realizacji dziesiątek mniejszych inicjatyw oszczędnościowych.
Źródło: www.parkiet.com

