
Budżet na 2027 rok pod ostrzałem. Czy gigantyczny deficyt wysadzi rząd w powietrze?
Projekt budżetu na 2027 rok zdążył już wywołać ostrą burzę w sejmowych ławach i poza nimi. Minister finansów Andrzej Domański przedstawił dokument zakładający dochody państwa na poziomie 696,4 mld zł oraz wydatki rzędu 977,6 mld zł. Oznacza to, że limit deficytu ma sięgnąć aż 281,2 mld zł. Tak potężna dziura budżetowa sprawia, że krytyka płynie nie tylko od opozycji, ale również z kręgów eksperckich, które zastanawiają się nad polityczną przyszłością obecnej koalicji.
Warto spojrzeć na liczby w szerszym kontekście. W 2025 roku deficyt wyniósł 275,6 mld zł, a na 2026 rok zaplanowano go na 271,7 mld zł. Nadchodzący rok przeskakuje tę poprzeczkę, windując zobowiązania państwa na jeszcze wyższy poziom. Politycy opozycji głośno domagali się odrzucenia projektu już w pierwszym czytaniu, argumentując, że kraj zmierza w stronę niekontrolowanego zadłużenia. Sejm jednak odrzucił te wnioski, kierując dokument do dalszych prac w komisjach, co jednak nie ucina spekulacji o rosnącym napięciu wewnątrz samej władzy.
Ekonomiści zwracają uwagę, że stabilność tak skonstruowanego budżetu opiera się na optymistycznych założeniach makroekonomicznych. Rząd prognozuje m.in. realny wzrost PKB na poziomie 3% oraz średnioroczną inflację wynoszącą 2,8%. Jak zauważają analitycy rynkowi, dopóki gospodarka utrzymuje w miarę stabilne tempo rozwoju, państwo generuje wystarczające wpływy podatkowe, by jakoś spinać ten skomplikowany układankowy stół. Schody zaczną się jednak w momencie potencjalnego wyhamowania koniunktury.
Wokół dokumentu narastają również spory polityczne związane ze strukturą wydatków. Z jednej strony rząd zabezpiecza rekordowe środki na obronność, które mają wynieść blisko 198,1 mld zł, czyli ponad 4,5% PKB, oraz na ochronę zdrowia sięgającą 274,1 mld zł. Z drugiej strony, koalicjanci i obserwatorzy sceny politycznej widzą w tych rekordowych kwotach ogromne ryzyko polityczne. Brakuje bowiem miękkich argumentów na to, w jaki sposób długofalowo sfinansować rosnące koszty obsługi długu publicznego, które zbliżają się do potężnych sum.
Prace nad ustawą budżetową potrwają według harmonogramu do połowy stycznia. Choć ostateczne głosowania zbliżają się wielkimi krokami, atmosfera wokół finansów publicznych gęstnieje z tygodnia na tydzień. Pytanie o to, czy koalicja zdoła utrzymać wewnętrzną spójność przy tak napiętych liczbach, pozostaje na razie otwarte, a najbliższe miesiące pokażą, czy rząd utrzyma ster w rękach.
Źródło: www.fxmag.pl

