
Czy na polskim rynku pracy kończą się złote czasy? Eksperci nie mają złudzeń
Złote lata dla pracowników w Polsce powoli odchodzą w przeszłość. Choć w statystykach unijnych wciąż wypadamy korzystnie na tle innych państw, najnowsze dane gospodarcze pokazują zupełnie inną dynamikę. Stopa bezrobocia rejestrowanego utrzymuje się na poziomie 5,8 proc., a w urzędach pracy z miesiąca na miesiąc przybywa osób szukających zatrudnienia. Coraz głośniej mówi się o tym, że rynek pracownika, do którego zdążyliśmy się przyzwyczaić przez ostatnie dwie dekady, ustępuje miejsca zupełnie nowej rzeczywistości.
Przedsiębiorstwa w całym kraju coraz częściej szukają oszczędności. Rosnące koszty prowadzenia działalności, wysokie ceny energii oraz presja związana z podnoszeniem wynagrodzeń sprawiają, że firmy ostrożniej podchodzą do planowania budżetów płacowych. W statystykach wyraźnie widać też odpływ ofert pracy, a znalezienie nowej posady zajmuje specjalistom znacznie więcej czasu niż jeszcze kilka lat temu.
Mniej hucznych zwolnień, więcej cichych cięć
Choć media regularnie informują o dużych redukcjach w zakładach przemysłowych czy centrach usług wspólnych, prawdziwy obraz sytuacji kryje się w mniejszych, punktowych cięciach. Pracodawcy rzadziej decydują się na spektakularne zwolnienia grupowe, które trafiają na czołówki gazet. Zamiast tego wolą po prostu nie przedłużać umów czasowych lub powoli ograniczać rekrutacje.
W trudniejszej sytuacji znaleźli się nie tylko pracownicy fizyczni, ale również tak zwane białe kołnierzyki – specjaliści średniego szczebla oraz menedżerowie z wyższymi oczekiwaniami finansowymi. Sektor korporacyjny i nowoczesne usługi biznesowe mocno odczuwają konkurencję ze strony rynków azjatyckich, które oferują niższe koszty operacyjne. Do gry wchodzi również automatyzacja oraz wdrażanie systemów opartych na sztucznej inteligencji, co dodatkowo zmienia zapotrzebowanie na konkretne kompetencje.
Co to oznacza dla portfela?
Zmiana trendu na rynku pracy bezpośrednio przekłada się na siłę przetargową zatrudnionych. Jeszcze niedawno zmiana pracy wiązała się z niemal natychmiastowym skokiem pensji. Dziś pracodawcy niechętnie podnoszą stawki, a kandydaci muszą wykazać się znacznie większą cierpliwością i elastycznością. Choć o katastrofie czy całkowitym załamaniu gospodarki nie ma mowy, era, w której praca znajdowała człowieka sama, bezpowrotnie mija.
Źródło: www.fxmag.pl

