
Koniec cichego odchodzenia. Na rynku pracy zapanował nowy trend
Znasz to uczucie, kiedy po latach unikania wychodzenia przed szereg nagle wszyscy wokół zaczynają manifestować swoją obecność w firmie? Jeszcze niedawno modne było tzw. ciche odchodzenie, czyli wykonywanie wyłącznie swoich obowiązków i unikanie nadgodzin. Dziś wahadło na rynku pracy wyraźnie się wychyliło w drugą stronę. Pracownicy masowo przechodzą na tryb głośnej pracy.
Sytuacja gospodarcza sprawiła, że zmiana zatrudnienia stała się trudniejsza, a widmo redukcji etatów wisi w powietrzu. W takich warunkach strategia trzymania głowy nisko przestaje się sprawdzać. Zamiast liczyć na to, że efekty same się obronią, zatrudnieni zaczynają głośno informować o swoich sukcesach. Dla wielu osób to jedyny sposób na uniknięcie zwolnienia i zabezpieczenie awansu.
Głośna praca zamiast cichego buntu
Nowe zjawisko polega na tym, że pracownicy dbają o widoczność swoich działań zarówno przed przełożonymi, jak i w mediach społecznościowych, takich jak LinkedIn. Chodzi o to, by przełożony dokładnie wiedział, kto rozwiązuje kluczowe problemy zespołu. Jak zauważają eksperci rynku pracy, kluczem staje się czytanie potrzeb zarządu i skupianie się na zadaniach, na których najbardziej zależy menedżerom.
Taka widoczność bywa jednak męcząca. Część zatrudnionych przyznaje, że dbanie o wizerunek zajmuje znaczną część dnia roboczego, spychając na dalszy plan merytoryczne zadania. Zamiast spokojnie wykonywać swoje obowiązki, pracownicy walczą o uwagę decydentów w obawie przed utratą posady.
Jak nie dać się zwariować w nowej rzeczywistości?
Eksperci radzą, by zamiast sztucznego hałasowania stawiać na produktywną widoczność. Zamiast odpowiadać na każdą wiadomość w sekundę czy udawać nienaturalną aktywność, lepiej rozwiązywać realne bolączki firmy. Transparentność i otwarta rozmowa z szefem o swoich wynikach przynoszą lepsze rezultaty niż chaotyczne zabieganie o uwagę.

