
Szef UFC o pracy z domu. Mocne słowa o budowaniu biznesu
Wokół pracy zdalnej narosło już sporo mitów, ale rzadko kto mówi o tym tak dosadnie jak szef organizacji UFC, Dana White. W jednym z ostatnich wywiadów w popularnym podcaście Stevena Bartletta The Diary of a CEO
menedżer wprost skrytykował powszechne dziś marzenia o elastycznych godzinach i prowadzeniu wielkiej firmy z kanapy we własnym salonie. Według niego to kompletna mrzonka.
White nie przebierał w słowach, twierdząc, że stworzenie prężnie działającego przedsiębiorstwa w trybie całkowicie zdalnym jest po prostu niemożliwe. Sam przyznał, że w biurze pojawia się regularnie od godziny 8:30 rano, a nierzadko wychodzi dopiero późnym wieczorem. W jego opinii kluczem do rozwoju biznesu są spontaniczne rozmowy między pracownikami, które rodzą się wtedy, gdy ludzie przebywają w tej samej przestrzeni. To właśnie codzienna obecność w jednym miejscu pozwala na szybkie gaszenie pożarów, wymianę myśli i generowanie innowacyjnych pomysłów.
Złudne wyobrażenie o własnym biznesie
Szef giganta MMA zauważył, że wielu młodych ludzi podchodzi do tematu przedsiębiorczości od złej strony. Zakładają oni, że własna firma automatycznie zdejmie z nich gorset sztywnych godzin i da pełną wolność. Tymczasem rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej. Prawdziwy biznes nie patrzy na weekendy, święta, urodziny czy Boże Narodzenie. Jeśli ktoś stawia na pierwszym miejscu swój wolny czas i święty spokój, zdaniem biznesmena o wiele lepszym wyborem będzie standardowa praca na etacie w godzinach 9:00 – 17:00.
Te słowa wpisują się w szerszą dyskusję, która od miesięcy trwa w świecie wielkich korporacji. Choć część firm wciąż stawia na elastyczność, głośni liderzy coraz głośniej domagają się powrotu do biur, argumentując, że praca na odległość odbija się na kreatywności zespołów. Debata o tym, czy przyszłość należy do hybrydy, czy do tradycyjnego modelu stacjonarnego, z pewnością szybko nie ucichnie, a kontrowersyjne opinie znanych prezesów tylko podgrzewają atmosferę.

