Dlaczego Europa ma problem z konkurencyjnością wobec USA i Azji?

Dlaczego Europa ma problem z konkurencyjnością wobec USA i Azji?

Gdy Mario Draghi, były szef Europejskiego Banku Centralnego, kładł na stół Komisji Europejskiej swój głośny raport o przyszłości unijnej gospodarki, w Europie zapaliła się czerwona lampka. Okazało się bowiem to, o czym mądrzejsi w branży szeptali od lat – Stare Kontynent traci dystans do Stanów Zjednoczonych i Azji w tempie, którego nie da się już zrzucić na karb chwilowego kryzysu. Różnica w dynamice wzrostu przestała być statystycznym niuansem, a stała się bolesną przepaścią.

Spójrzmy na twarde dane. W ciągu ostatnich dwóch dekad dochód rozporządzalny na jednego mieszkańca rósł w Stanach Zjednoczonych niemal dwukrotnie szybciej niż w Unii Europejskiej. Co więcej, amerykańskie przedsiębiorstwa pompują w innowacje i nowoczesne technologie o około 700 miliardów euro rocznie więcej niż ich europejscy odpowiednicy. Kiedy gigantyczna część kapitału z Doliny Krzemowej i azjatyckich ośrodków finansowych zasila sztuczną inteligencję, biotechnologię czy transformację cyfrową, europejskie firmy często toną w morzu papierologii.

Reklama

Skąd ten zjazd? Pierwszym i chyba najbardziej namacalnym grzechem Europy są ceny energii. Przemysł na Starym Kontynencie płaci za prąd i gaz nawet kilkukrotnie więcej niż konkurencja z USA. Po odcięciu tanich surowców z Rosji, europejskie fabryki, w tym symbol potęgi motoryzacyjnej – niemieckie koncerny – stanęły pod ścianą. Utrzymanie tradycyjnych miejsc pracy przy jednoczesnym wymogu forsowania drogiej, zielonej transformacji bez odpowiedniej poduszki finansowej przypomina próbę biegu w kajdanach.

Drugi problem to innowacyjna bierność i brak jednolitego rynku kapitałowego. W Europie genialne pomysły często rodzą się na uniwersytetach, ale gdy przychodzi czas na komercjalizację i skalowanie biznesu, brakuje funduszy venture capital z prawdziwego zdarzenia. Amerykanin czy Chińczycy mają do dyspozycji gigantyczne, płynne rynki wewnętrzne, gdzie kapitał płynie szerokim strumieniem. Europejski rynek jest natomiast poszatkowany barierami narodowymi, przepisami i biurokracją, która potrafi skutecznie zniechęcić każdego młodego przedsiębiorcę.

Nie bez znaczenia pozostaje demografia. Społeczeństwo Europy szybko się starzeje, a zasoby rąk do pracy kurczą się z roku na rok. Prognozy pokazują, że w perspektywie najbliższych lat unijny rynek pracy będzie tracił miliony osób w wieku produkcyjnym. Bez masowej automatyzacji, robotyzacji i mądrej polityki migracyjnej nie da się utrzymać dotychczasowego poziomu opieki społecznej, nie mówiąc już o konkurowaniu z dynamicznymi gospodarkami Azji.

Reklama

Czy sytuacja jest beznadziejna? Niekoniecznie, ale czas na pudrowanie rzeczywistości dawno minął. Eksperci zgodnie wskazują, że bez odważnej deregulacji, potężnych inwestycji w strategiczne technologie oraz uproszczenia przepisów podatkowych i biznesowych, Europa ryzykuje powolną stagnację. Pytanie tylko, czy politycy w Brukseli i poszczególnych stolicach zdecydują się na bolesne reformy, zanim amerykańskie i azjatyckie rynki całkowicie odjadą nam w przyszłość.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus ( )