Dlaczego bilety lotnicze potrafią kosztować 100 zł i 1500 zł na tej samej trasie?

Dlaczego bilety lotnicze potrafią kosztować 100 zł i 1500 zł na tej samej trasie?

Siedzisz w samolocie, patrzysz na pasażera siedzącego rząd dalej i w sumie nie wiesz, że za ten sam lot na tej samej trasie on zapłacił 100 zł, podczas gdy twój bilet kosztował 1500 zł. Scenariusz rodem z absurdu? Nic bardziej mylnego. To codzienność współczesnego lotnictwa, w którym tradycyjne pojęcie stałej ceny po prostu nie istnieje.

Kiedy idziesz do sklepu po bochenek chleba, widzisz jedną, niezmienną kwotę. W branży lotniczej zasady gry wyznaczają algorytmy, które pracują bez przerwy. Zgodnie z analizami rynkowymi systemy rezerwacyjne potrafią dokonywać milionów zmian taryfowych dziennie, reagując na najmniejsze wahania. Dlaczego więc rozpiętość cenowa bywa tak miażdżąca?

Reklama

Jak działa algorytm, czyli od czego zależy stawka

Wszystko kręci się wokół zarządzania popytem, znanego w branży jako yield management. Samolot to zasób ograniczony – ma dokładnie tyle miejsc, ile ma. Nie da się dostawić fotela w przejściu, bo tak akurat narodził się popyt. Kiedy linia lotnicza wypuszcza pulę biletów na kilka miesięcy przed wylotem, najtańsze miejsca rozchodzą się błyskawicznie. Są one rodzajem przynęty marketingowej i sposoby na zapełnienie bazy samolotu na długo przed startem.

W miarę jak wolnych foteli ubywa, a data wylotu się zbliża, system automatycznie przesuwa taryfy wyżej. Jeśli na dany rejs nagle rzuci się trzydzieści osób naraz, algorytm uznaje, że zainteresowanie rośnie, i podbija stawkę dla kolejnych kupujących. Stąd biorą się sytuacje, w których odświeżenie strony po godzinie oznacza skok ceny o kilkaset złotych.

Psychologia pasażera i profilowanie

Linie lotnicze doskonale wiedzą, kogo mają po drugiej stronie ekranu. Inaczej zachowuje się student planujący budżetowy wypad na weekend z trzymiesięcznym wyprzedzeniem, a zupełnie inaczej menedżer korporacji, który musi lecieć jutro rano na kluczowe spotkanie. Ten drugi nie patrzy na cenę, bo za bilet płaci firma. Systemy potrafią to wyczuć na podstawie terminu rezerwacji oraz rodzaju taryfy, windując ceny biletów kupowanych na ostatnią chwilę do absurdalnych poziomów.

Reklama

Co ciekawe, na ostateczny rachunek wpływa też polityka konkretnego przewoźnika. Tradycyjne linie lotnicze w cenie 1500 zł oferują zazwyczaj bagaż rejestrowany, możliwość zmiany rezerwacji czy poczęstunek na pokładzie. Z kolei tanie linie za bazowe 100 zł sprzedają wyłącznie prawo do wejścia na pokład z małym plecakiem. Każda dodatkowa usługa, jak chociażby wybór konkretnego miejsca czy duża walizka, potrafi szybko zbliżyć cenę taniego przewoźnika do oferty klasycznej lini.

Kiedy kupować, żeby nie przepłacić

Statystyki pokazują, że polscy podróżni doskonale opanowali sztukę polowania na okazje – szacuje się, że nawet 70% biletów w naszym kraju kupuje się w różnego rodzaju promocjach lub po wcześniejszym monitorowaniu cen. Zamiast liczyć na ślepy traf, warto korzystać z alertów cenowych i elastycznie podchodzić do planowania podróży. Loty w środku tygodnia, czyli we wtorki czy środy, bywają statystycznie tańsze niż te przypadające na piątkowe popołudnia czy niedzielne powroty.

Rozpiętość cenowa między 100 zł a 1500 zł na tej samej trasie to nie złośliwość przewoźnika, lecz czysta matematyka biznesowa. Zrozumienie mechanizmów, jakimi rządzi się rynek lotniczy, pozwala przestać przepłacać i zacząć podróżować na własnych warunkach.

KATEGORIE
TAGI
Udostępnij to

Komentarze

Wordpress (0)
Disqus (0 )